Ania Rybus o ulubionych miejscach w Paryżu i kosmetykach, z którymi się nie rozstaje

Ania Rybus
Fot. Łukasz Pukowiec

Ania Rybus – Producentka i casting director. Założycielka Prospero Production. Produkuje sesje zdjęciowe i filmy dla międzynarodowych magazynów modowych, takich jak Elle, Vogue, Harper’s Bazaar, Odda Magazine czy L’Officiel. Współpracuje z najlepszymi fotografami, modelkami, projektantami i markami odzieżowymi. Współtworzyła m.in. najnowszą kampanię akcesoriów Isabel Marant, a także okładkę pierwszego numeru greckiego Vogue’a! Podróżuje po całym świecie i odnosi międzynarodowe sukcesy. Nam udało się złapać Anię pomiędzy kilkoma dużymi produkcjami i zadać jej kilka pytań.

Bywa tak, że codziennie jesteś w innym mieście – i nie mówimy tutaj tylko o Polsce. Dużo latasz po świecie – Nowy Jork, Paryż, Londyn. Ile różnych miejsc odwiedzasz w ciągu miesiąca?

To prawda, dużo latam, chociaż ostatnimi czasy najczęściej monitoruję produkcje z biura w Warszawie lub z Paryża, gdzie obecnie przebywam. Jestem więc w wielu miejscach w różnych częściach świata, ale nie zawsze fizycznie. Firmę prowadzę sama i wszystkie sesje są produkowane przeze mnie. Dodatkowo, robię jeszcze castingi, dlatego staram się ograniczać podróże samolotem najbardziej jak mogę, żeby nie tracić czasu na „bycie niedostępną pod telefonem” w trakcie przelotów. Teoretycznie, w marcu byłam już w Nowym Jorku, Grecji, Londynie i Paryżu, a mamy dopiero połowę miesiąca.

Czy masz swoją podróżną kosmetyczkę i produkty, które zawsze zabierasz ze sobą? 

W mojej kosmetyczce zawsze znajdują się kosmetyki do pielęgnacji skóry: płyn miceralny Bioderma Sensibio H2O, olejek do twarzy Clarins Blue Orchid Face Treatment Oli oraz pomadka ochronna Clarins Moisture Replenishing Lip Balm. Po podróży zawsze oczyszczam skórę płynem miceralnym, ponieważ powietrze w samolocie jest niestety bardzo niekorzystne. Od razu po tym nakładam olejek, który jest bardzo lekki, i łatwy w aplikacji. Na noc polecam Kiehl’s Midnight Recovery Concentrate. Pod makijaż nakładam rozświetlający krem, również Kiehls’a, Glow Formula Skin Hydrator. Moim hitem numer jeden od wielu lat jest podkład Chanel Vitalumiere. Jest delikatnie kryjący ale nadaje buzi lekki „połysk” powodując uczucie super świeżości. Jestem wierna Charlotte Tilbury Filmstar Bronze & Glow Contour Duo, a niedawno odkryłam świetny róż marki Loreal Paris Life’s A Peach.

Olejek Clarins Lotus Face Treatment Oil, 179 zł
Podkład Chanel Vitalumiere, 239 zł
Emulsja Kiehl’s Glow Formula Skin Hydrator, 149 zł

Wróćmy do latania. Masz swoje sposoby na walkę z jet lagiem? Po każdej dalekiej podróży przez kilka dni chodzę do tyłu…

Niestety, jet lag’a nie oszukasz! Ale możesz łagodzić objawy i sprawić, żeby minął płynnie i w miarę bezboleśnie. Ja staram się dobrze odżywiać, dostarczać witamin, pić świeżo wyciskane soki i przede wszystkim dużo niegazowanej wody. Ponadto, zawsze nakładam nawilżający krem do twarzy (Kiehl’s Glow Formula Skin Hydrator) i pod oczy (Kiehl’s Creamy Eye Treatment with Avocado). Podczas latania mocno puchnę, dlatego kupiłam sobie ostatnio jadeitowy roller. Przed masażem wkładam go zawsze do lodówki, żeby dobrze się schłodził. Bardzo pomaga mi zmniejszyć opuchliznę po locie. Polecam!

Zostajemy w temacie urody i podróżowania. Kiedy gdzieś jestem, nie mogę się powstrzymać i zawsze kupuję kosmetyki jako souvenir. Przywiozłaś ostatnio jakąś „pamiątkę” z wyjazdu do pracy albo wakacji?

Tak! Jestem wielką fanką oliwek do ciała i olejków do twarzy. Z mojej wycieczki do Maroko przywiozłam z ciekawości olejek arganowy, którego właściwości uważałam za na pewno przereklamowane. Któregoś dnia nadszedł kryzysowy moment: skończył mi się krem do twarzy. Zmusiłam się więc do otwarcia flakonika, którego wygląd nie był zachęcający i  w którego zbawienną moc nie wierzyłam w stu procentach. Cofam wszystko co powiedziałam. Jest świetny! Lepszy niż wiele innych olejków, kupowanych w drogeriach i perfumeriach, a kosztował grosze!

Ostatnio najczęściej bywasz w Paryżu. Jakie są Twoje ulubione miejsca? Takie w których relaksujesz się pomiędzy produkcjami?

Uwielbiam okolicę Le Marais. Jest tam wiele pięknych galerii, wystaw i miłych kawiarni, gdzie w ciągu dnia można pójść na kawę, a wieczorem na drinka. Moje ulubione to: Cafe de la Poste, Cafe Creme. Wiosną i latem uwielbiam spacery nad Sekwaną. Wszystkim fanom słodkości polecam kawiarnię Angelina – zdecydowanie najlepsze w Paryżu. Jeśli szukacie miejsca na drinka, wybierzcie się do Castiglione niedaleko Angelina Cafe, w pierwszej dzielnicy Paryża. Na kolację z przyjaciółmi najlepsze będzie La Belle Epoque, gdzie przychodzi wielu artystów, muzyków, ludzi z branży modowej, fotografów, stylistów, modelek – podczas Fashion Week’u można robić casting w trakcie kolacji!

Od lewej: Angelina Cafe, Cafe de la Poste, Fot. Instagram

Najczęściej czytane

Polecane artykuły