Urodowe wybory Karli Gruszeckiej

Dziś rozmawiam z Karlą Gruszecką – stylistką magazynu Vogue Polska. Tym razem nie o modzie, choć to nieodłączny element życia, pasji i pracy Karoliny, a o urodzie. Tym co lubi, czego używa, co poleca, jak spędza wolny czas. Będzie miło i przyjemnie. Udanej lektury!

Nie wiedząc od czego zacząć (mam tyle pytań), zacznę od tego, co jest bliskie i Tobie i mi. Rozjaśniane loki. Twoje włosy zawsze wyglądają dobrze. Jak o nie dbasz? Jakich produktów do pielęgnacji używasz? I co najważniejsze – gdzie do fryzjera, na cięcie i na farbę?

Moje blond loki najpiękniejsze są latem podczas wakacji (śmiech). Używam wtedy więcej olejku, odżywki i innych pięlęgnujących kosmetyków, a pogoda i dobry nastrój wpływają na ich skręt. Włosy od ponad roku ścina i farbuje mi Michał Bielecki – co nie jest łatwe, ponieważ mieszka on częściowo w Paryżu. Na sesjach ciagle słuchałam jego krytycznych uwag, że mam źle ścięte lub rozjaśnione włosy. Zmusiłam go do interwencji i tak już zostało.

A ulubiony krem do loków?

Zarówno do pielęgnacji, mycia jak i układania włosów używam linii Wella Professionals Nutricurls do włosów kręconych.

Żyjesz na walizkach. Jest to ekscytująca sprawa, jak się kocha swoją pracę, tak jak Ty. Ale powiedz mi, jak sobie radzisz z jedzeniem … własna dieta, gotujesz czy pudełka? Cateringi nie zawsze spełniają wszystkie oczekiwania, samolotowe jedzenie tym bardziej. Jak dobrze się odżywiać, odbywając co najmniej kilka lotów miesięcznie we wszystkich kierunkach świata?

Z jedzeniem i dietą mam największy problem, bo kluczowa jest tutaj systematyczność. Przez rok udało mi się odrzucić mięso, cukier i chleb. Czułam się doskonale. Niestety, wyjazdy na pokazy mody w Mediolanie czy Paryżu zawsze rujnują mój misterny plan. Wczesne śniadania – rogalik i kawa, późne kolacje – często pizza i wino – dość szybko pozwoliły wrócić do niezdrowych nawyków. Mój plan na ten rok to przywiązywać większa wagę do tego co i jak jem. Jedzenie na stojąco, w biegu, pośpiechu czy w taxi, zdecydowanie nie pomaga.

Będąc przy temacie podróży i samolotów – w samolocie śpisz i się regenerujesz? Książka, film, serial, czy długie rozmowy i nadal praca? Masz jakieś triki pielęgnacyjne? Maseczka w samolocie? (Ja tak robię przy długich lotach  – mimo, że wyglądam zapewne dość dziwnie i śmiesznie). Dobre rady na podróże od Karli Gruszeckiej.

Kocham latać samolotem. Jestem zawsze przygotowana niezależnie czy lot trwa 2 czy 12 godzin. Mam swoja poduszkę, jedwabna opaskę na oczy od Darii Day, wypsikaną sprayem lawendowym i kaszmirowy szalik ( nie znoszę klimatyzacji ). Na dalekich lotach nadrabiam zaległe filmy. Na krótszych zasypiam odrazu, mam taką zdolność szybkiej regeneracji – potrafię zasnąć nawet na 10 min. W samolocie zawsze mam ze sobą małą kosmetyczkę, a w niej: mgiełkę do twarzy, balsam do ust Elizabeth Arden Eight Hours Cream, krem do rąk, maseczkę w płachcie i skarpety uciskowe (na długi lot).

Podróże nadal – ulubione miejsce. Takie najpiękniejsze, najulubieńsze.

Dużo podróżuje służbowo, dlatego często bardzo spontanicznie planuję swój urlop. Musi być on skrojony na miarę moich tymczasowych potrzeb. Jeżeli jestem bardzo zmęczona, nie ma sensu fundować sobie 26 godzin lotu np. do Meksyku. Kocham Włochy – szczególnie zaś półwysep Gargano, który powalił nas ostatnio na kolana. Niesamowite wrażenie zrobiła na mnie też wycieczka trasą Route 1 po Kalifornii i Big Sur, gdzie były kręcone Małe Kłamstewka. Lubię słońce i pyszne jedzenie. To zawsze kluczowe kwestie przy planowaniu wakacji.

W wywiadzie dla Showroom, z Okuniewską, długo opowiadałaś o swoich umiejętnościach, jeśli chodzi o PAKOWANIE. Ja mam z tym odwieczny problem. A tak na poważnie – jak wygląda Twoja kosmetyczka na wyjazdy – co zawsze ze sobą zabierasz? Jak się spakować, żeby nie zwariować, mieć wszystko, co potrzebne, ale nie przesadzając z ilością? Poproszę o krótkie korepetycje dla siebie i naszych czytelniczek!

Kosmetyczki zawsze mam dwie. Jedna do podręcznego bagażu musi być elastyczna i nieprzemakająca. Druga, duża kosmetyczka od Chylak, zawsze idzie do głównego. Dostaję dużo próbek i wersji podróżnych rożnych kosmetyków – chętnie z tego korzystam na wyjazdach. Wyjątkiem są włosy – one nie lubią radykalnych zmian produktów. Mam zestaw podróżnych pojemniczków, do których przelewam ulubione kosmetyki. Lubię produkty marki The Inkey List. Małe, zgrabne, wszędzie się zmieszczą, a działają cuda! W kosmetyczce muszę też mieć podstawowe leki. Często nie mam czasu jej przepakować, więc muszę być ubezpieczona na wypadek wszystkiego – zdartej pięty, migreny, kataru. Nie potrafię iść na kompromis w kwestii zapachu, na tydzień muszę zabrać ze sobą co najmniej dwa rożne zapachy. Makijaż raczej minimalnie, ale brązowa kredka w sztyfcie od Chanel zawsze ratuje sytuacje, kiedy muszę mocniej podkreślić oko.

A w łazience? Bogactwo urodzaju czy raczej minimalizm wg Kondo? 

Mam mało kosmetyków kolorowych, ale za to bardzo dużo produktów do  pielęgnacji. Jestem fanką olejków, maseczek i kremów. Mam swoje sprawdzone marki i produkty, ale nie ukrywam, że kocham urządzać sobie domowe spa i próbować nowych rzeczy. Uwielbiam kąpiele. Nic nie potrafi mnie tak zrelaksować jak wanna, pełna gorącej wody, piany i dodatków, takich jak kule i sole. Testuję sporo nowości, ale najbardziej (oprócz rekomendacji) jestem podatna na piękne opakowania i zapach. Nauczyłam się też sprawdzać składy (chociaż moja skóra wcale nie lubi tych najbardziej surowych, pozbawionych ulepszaczy czy konserwantów produktów). Peelingi tylko gruboziarniste, jak ten truskawkowy w różowym szklanym słoiku z Zalando Beauty. Wabi kolorem, zapachem i opakowaniem. Szczotka do masażu ciała na sucho z Magic Mug. Kocham Aesop i Pure Heals. Moje ulubione serum to Serum odmładzające Tata Harper. Uwielbiam jego zapach. Na noc używam kultowego kremu z retinolem Murad. Lubię też bardzo polską markę Ministerstwo Dobrego Mydła. Na co dzień używam mgiełkę opalającą od Saint Tropez oraz krem nawilżający Samarite. Dostałam go na święta, a już nie ma pół opakowania, co świadczy o tym, że przypasował też mojemu wybrednemu chłopakowi 🙂

Mam około 10 ulubionych perfum, ale niechętnie się nimi dzielę 🙂 Lubię ciężkie, kadzidłowo – kościelne zapachy. Polecam Byredo, Frederic Malle, Le Labo.

Malujesz się raczej w stylu no makeup look. Ile zajmuje Ci codzienny makijaż? Jakich kosmetyków używasz do codziennego makijażu? Zmieniasz, testujesz, kombinujesz, czy masz raczej swoich ulubieńców?

Makijaż zajmuje mi około 8 minut. Z pielęgnacji przed uwielbiam eliksir pod oczy Caffeine Solution od The Ordinary, polecony przez makijażystów, Anetę Kostrzewę i Emila Zeda, tonik nagietkowy Khiels i wyżej wspomniany krem nawilżający Samarite. Przed wieczornym wyjściem sprawdza się Koncentrat La Mer, idealnie nawilża i napina skórę. Na urodziny od koleżanki dostałam genialny zestaw od Biologique Recherche, krem – maseczka, z łyżkami chłodzącymi pod oczy. Genialne. Kolejnym nowym odkryciem jest serum z retinolem Egyptian Gold z Grounded – świetnie napina skórę.

Co do makijażu. Obecnie używam podkładu Dior Backstage (czasem mieszam dwa odcienie). Latem zazwyczaj tylko krem CC Chanel, chyba, że jestem bardzo zmęczona, niewyspana i nie jest to mój dzień, wówczas używam Double Wear Estee Lauder. Tusz do rzęs – lubię Chanel Le Volumer, ale i drogeryjny False Lash Effect Max Factor, który pokazała mi jakiś czas temu Eryka Sokólska. Nie mam ulubionego jednego, lubię różne. Roż do policzków od lat ten sam chłodny odcień Desert Pink od Bobbi Brown, bronzer Laguna od Nars – polecony mi kiedyś przez Martę Drożdż. Korektor rozświetlający YSL, polecony przez Wilsona, zawsze ratuje moje zmęczone oczy.
Żel do brwi od lat ten sam – Bobbi Brown. Rozświetlacz w tubce Strobe Cream od Mac Cosmetics lub w paletce Glow Face Palette od Dior. Czerwona matowa pomadka Dragon Girl Nars.

No dobra … mówiłam, że mam niewiele, jednak trochę tego wyszło 🙂 Ale jak już coś polubię, jestem temu wierna przez lata. Także wszystkie moje makijażowe topy polecam Wam bardzo gorąco. Nie znajdziecie wśród nich żadnego bubla!

Gdzie zakupy beauty? Ulubione miejsca w Warszawie i na świecie?

Zakupy kosmetyczne często robię na lotniskach, ale tu zawsze sięgam po sprawdzone już wcześniej rzeczy, jak krem i balsam do ust Elizabeth Arden, podkłady, maseczki w płacie czy mgiełki.

Lubię zakupy w internecie. Makijażowe kosmetyki kupuję często online na Minti Shop i Zalando Beauty. W Warszawie stacjonarne Galilu (można też kupować online).

Powiedz mi, każdy żyjąc na takich wysokich obrotach, jak Ty – potrzebuje czasami chwili relaksu, chwili dla siebie, odpoczynku. Jaki odpoczywasz?

Lubie robić coś dla siebie.  Zabiegi nawilżająco – rozświetlające robię najczęściej w świetnym, dyskretnym miejscu Instytut Kuo’s. Sprawdzają się szczególnie po podroży w samolocie i kiedy chcę się totalnie zrelaksować.
Ot Co Clinic w Warszawie pomogło zadbać mi ostatnio o skórę całego ciała i pozbyć się zbędnych znamion i pieprzyków. Wybieram się tam też na jogę twarzy i zabiegi rozświetlające.

Masaż ciała i twarzy zawsze w Ufmed.

Paznokcie od 5 lat robię w tym samym miejscu, u Pani Ani w Ogrodach Urody na u. Okrąg 1. Uznaję tylko dwa odcienie na paznokciach, śmietanowy lub strażacka czerwień. Nie uznaję za to nie zrobionych paznokci. Mam na tym punkcie lekkiego fioła.

Lubię i cenię sobie relaks w domu: maseczka, zapach palo santo lub ciężkich świec, ugotować coś lekkiego, z przyjemną muzyczką jazzową lub francuska w tle. Kocham długie spacery i saunę.

Przy okazji wizyt w Lublinie, często odwiedzam Pro Skin Clinic. Mam tam swoją ulubioną maseczkę -maseczka Victorii Beckham marki Dermalogica – działa na moją skórę jak długie i dobre wakacje. Polecam!

Najczęściej czytane

Polecane artykuły