Wierzę, że chcieć to móc!

Prowadzisz bloga, piszesz, stylizujesz. Czy jest coś jeszcze, o czym nie wiem? Jak długo jesteś już w Elle? Praca dziennikarki i stylistki to zawód, o którym marzyłaś od zawsze? Czy tak po prostu potoczył się los?

Powiem nieskromnie, że jestem alfą i omegą (śmiech). A tak na serio, to na co dzień pracuję jako Junior Fashion Editor (młodsza redaktorka działu mody) w magazynie ELLE. W tej skomplikowanej nazwie stanowiska zawiera się pisanie artykułów do gazety, asystowanie stylistkom podczas sesji zdjęciowych (sama też czasem stylizuję), szkolenie stażystów, koordynowanie pracy działu mody, a czasem nawet logistyka i spedycja. W redakcji pracuję już ponad 2 lata, a dostałam się dzięki stażowi, który zaproponował mi mój aktualny szef – Marcin Świderek.

Zawsze chciałam pracować w świecie mody. Najpierw myślałam, że będę modelką (czekałam, aż mnie ktoś wypatrzy w centrum handlowym, ale się nie udało (śmiech)). Następnie uznałam, że będę projektantką, więc jeździłam na kursy szycia ubrań, a po liceum zdecydowałam, że jednak chcę być dziennikarką. Poszłam na historię sztuki, a w międzyczasie prowadziłam bloga o modzie i sztuce – Art & Fashion Newsletter.

Od 14 roku życia, gdy ktoś pytał mnie, gdzie będę pracować, odpowiadałam – „W ELLE”. Wierzę, że jak czegoś bardzo się chce, to się to osiąga!

Co miesiąc w magazynie Elle możemy przeczytać artykuły Twojego autorstwa. Traktują o modzie, ale też o ludziach. O czym lubisz pisać najbardziej? Czy jest może taka tematyka, którą jak dostajesz jako “zadanie domowe”, to myślisz sobie „komu by to sprzedać”?

Uwielbiam moją rubrykę Szafa, ponieważ dzięki niej nie tylko mogę poznawać mnóstwo ciekawych osób z branży, ale też zaglądać do ich garderoby! W przeciągu tych 2 lat sporo się takich osób uzbierało, a każda dała mi cenne porady dotyczące stylu. Zawsze najlepiej czuję się w tematach, które sama wymyślam. W zeszłym roku zaproponowałam, by zrobić portret najpopularniejszego wówczas projektanta Jacquemusa, dostałam zielone światło, a artykuł napisałam w 2 dni, bo od tygodni miałam tekst w głowie. Ale kocham, jak to określiłaś, zadania domowe. Jestem typem „ja nie potrafię?”. Gdy szef działu mody pyta, czy napiszę taki i taki tekst, zgadzam się, jeszcze zanim skończy mówić. Lubię wyzwania. Kiedy zaczynam research od podstaw, czuję się jak prawdziwy dziennikarz.

Kogo inspirującego ostatnio poznałaś?

Magdę Cielecką, z którą polecieliśmy do Tel Avivu zrobić remake jej okładki dla ELLE sprzed 15 lat. To najsympatyczniejsza i najbardziej wyluzowana kobieta, jaką poznałam na planie. Ma świetne podejście do życia.

A kto wywarł na Tobie największe wrażenie i dlaczego?

Szefowa archiwów Diora – Soizic Pfaff. Jako jedyna dziennikarka z Polski pojechałam na zaproszenie tego legendarnego domu mody, aby zobaczyć ich „sekretne” archiwa. Ta kobieta zajmuje się nimi od ponad 40 lat. Nigdy nie widziałam w nikim takiej pasji i pokory.

Uwielbiam Twój styl. Zawsze świetnie wyglądasz! Jak byś go określiła?

Dziękuję! Podkręcony minimalizm. Mój styl jest miksem ulubionych estetyk. Jestem mało dziewczęca. Lubię męski styl. Proste kroje, kolory i ultra jakościowe tkaniny. Na co dzień przemycam trochę skandynawskiego stylu – sportowe trampki noszę do garniturów i sukienek. Trochę nowojorskiego luzu w stylu Carolyn Bessette Kennedy – marynarka plus bluza z kapturem i czapka z daszkiem. Ale czasem mam też ochotę być Paryżanką i letnią kopertową sukienkę połączyć ze słomianym koszykiem.

Zdradź naszym czytelniczkom kilka trików na to, aby zawsze dobrze wyglądać. Gdzie najczęściej chodzisz na zakupy? Czy jesteś jedną z tych osób, których szafy pękają w szwach, czy raczej stawiasz na świadome zakupy?

Zawsze lubiłam podążać za trendami i testować je na sobie, ale dopiero kiedy zrozumiałam, że co za dużo to niezdrowo, odkryłam „swój” styl. Nie potrzebujesz dużo, by dobrze wyglądać. Na Pintereście mam zapisane tysiące dziewczyn w białym t-shircie i dżinsach. Dla mnie to one świetnie wyglądają! Uważam, że to ty powinnaś iść przed ubraniem, a nie odwrotnie.

Jak zaczyna się kupować świadomie, od razu przestawia się całe myślenie o stylu. Ostatnio, zamiast siedmiu rzeczy, kupiłam jedną marynarkę. Isabel Marant. Kiedyś wybrałabym te siedem, bo w końcu na ile sposobów można nosić marynarkę? Teraz wiem, że na milion. Mam bardzo mało rzeczy w szafie, co ciągle dziwi wszystkich dookoła.

Wiemy już, że jesteś totalną minimalistką, jeśli chodzi o ubrania. Jak to wygląda w przypadku kosmetyków kolorowych? Jakie są Twoje ulubione produkty do makijażu? Stały związek? Czy może chwilowe romanse?

Jestem stała w uczuciach, bo wszystkie przelotne romanse dały mi zawsze popalić (śmiech). Mam bardzo, ale to bardzo problematyczną cerę. Dopóki moim celem było jedynie kamuflować, a nie leczyć, miałam dużo podkładów, korektorów i pudrów. Ale od kiedy zminimalizowałam wszystko, problem zniknął. Teraz, jak ktoś mnie widzi i pyta, jaki masz podkład, odpowiadam: „Żaden”.

Nakładam tylko Krem BB Antiblemish Solutions od Clinique albo mój ulubiony ostatnio krem koloryzujący Perfecting Skin Tint Glossier. Wyczesuję brwi (mam gęste i nieujarzmione) tuszem Boy Brow również Glossier. Rzęsy maluję ulubioną złotą maskarą Volume Million Lashes L’Oreal Paris, a na policzki ostatnio nakładam rozświetlacz i róż w jednym Sisley Palette Orchideeand that’s it.

Zero bronzera, konturowania, strobingu (chyba coś takiego istnieje, nie?), korektora, pudrów matujących etc.  

A pielęgnacja? Jedenaście koreańskich kroków rano i wieczorem? Czy może stosujesz się do zasad opisanych w książce „Polish Beauty”, autorstwa Twojej redakcyjnej koleżanki Marty Krupińskiej, i dostosowujesz kosmetyki do potrzeb i typu skóry? Ulegasz reklamom i trendom czy raczej starasz się myśleć i robić po swojemu?

Uwielbiam książkę naszej szefowej działu urody, Marty Krupińskiej! Zawsze, gdy psuła mi się cera, kupowałam najpopularniejsze poradniki urodowe. Testowałam wszystkie metody – od koreańskich, przez olejowanie, schodzenie skóry, bla bla bla. Było tylko gorzej. Książka „Polish Beauty” pokazuje, że to, co działa w Azji czy Ameryce Południowej, niekoniecznie nadaje się dla ciebie i nie ma co ślepo brnąć. Oczy otworzyła mi też moja wspaniała dermatolożka, dr n. med. Ewa Chlebus, która po 24 latach jako pierwsza poprawnie zdiagnozowała typ mojej skóry.

Książka Polish Beauty, Marta Krupińska, 35 zł

KUP

W takim razie: ulubione kosmetyki do pielęgnacji. Bez czego nie możesz się obejść?

Mam wrażliwą cerę, a nie trądzikową, tak jak tryliard dotychczasowych dermatologów uważało. Muszę więc obyć się bez wszystkiego, co ma zapachy, barwniki i uczulające składniki. Nie mogę natomiast żyć bez wody micelarnej Sensibio H20 Biodermy, mgiełki wody termalnej od Avene, kremu Tolerance Avene, balsamu z ekstraktem z miodu Nuxe i jadeitowego rollera do twarzy – naprawdę wierzę w jego działanie. Ważny jest też szampon. Jak zauważycie u siebie niedoskonałości na czole, to jest duża szansa, że to wynik źle dobranego kosmetyku. Ja używam tylko Sensinol od Ducray. Wygląda na to, że mam jeszcze jedną wspólną cechę z Paryżankami – kupuję kosmetyki w aptekach, a nie drogeriach.

Kolor włosów masz naturalny czy farbowany? Co robisz i czego używasz, by wyglądały tak zdrowo i lśniąco?

Oj tak, farbuję włosy. Już nie tak drastycznie jak kiedyś, era platynowego blondu jest już za mną, ale wciąż pozwalam sobie na sombre co 4 miesiące. Jasne włosy są najdelikatniejsze, więc trzeba na nie wyjątkowo uważać. Strasznie się łamią i wysuszają. Raczej nie stosuję odżywek i masek. Używam olejków. Jestem wielką fanką marki Gisou – jest z Amsterdamu i została założona przez ifluencerkę, Negin Mirsalehi, na podstawie receptury, którą we włosy wcierała od pokoleń jej rodzina. Jej głównym składnikiem jest miód z pasieki jej taty. Olejek nie skleja włosów, super pachnie i faktycznie zostawia efekt glow.

Olejek do włosów Honey Infused Hair Oil, Gisou, 77 €

KUP

Wierzę też w olejowanie włosów raz w tygodniu. Nakładam wtedy na całą ich długość olej kokosowy (opcja budżetowa) lub Rahua Amazon Oil (o wiele mniej budżetowa) i trzymam spięte klamrą przez 20 minut.

Olejek do włosów Legendary Amazon Oil, Rahua, 189 zł

KUP

Co sprawia Ci najwięcej radości w wolnym czasie?

Kiedy zostaję w mieście, to uwielbiam wychodzić. Wszędzie jest mnie pełno. Mam wtedy totalne fomo (fear of missing out). Kawa w Charlotte, wyjście do muzeum, wizyta w kwiaciarni, lekcja tenisa, a wieczorem drinki nad Wisłą (gdy jest ciepło). 

Gdy wracam na wieś do rodziców, włączam tryb #slowlife. Śpię do oporu, idę biegać rano lub ćwiczę jogę i medytuję. Wyciskam świeże soki, piję kawę na tarasie, chodzę z psem nad jezioro. Ostatnio próbuję też jogi twarzy i masażu twarzy. Generalnie, robię najprostsze czynności, na które żyjąc na pełnych obrotach w Warszawie notorycznie nie mam czasu.

Gdziekolwiek natomiast jestem, uwielbiam piątkowe rytuały. W myśl piosenki Taco, w piątki leżę w wannie. To mój odstresowywacz po całym tygodniu. Szczotkuję ciało na sucho, wrzucam do mega gorącej wody kulę lawendową albo cynamonową od Ministerstwa Dobrego Mydła, nakładam olejek na włosy. Do szczęścia brakuje mi jeszcze jazzowej playlisty na Spotify i jestem totalnie w sferze Zen.

Lawendowa kula do kąpieli, Ministerstwo Dobrego Mydła, 7,50 zł

KUP

Twoje ulubione sklepy z kosmetykami to?

Moje topy to: Ministerstwo Dobrego Mydła, Glossier, Avene, Bioderma, Nuxe, Kiehl’s, Gisou, Alba, Chanel, Dior, Sisley, Bobbi Brown.

Pytanie z kategorii perfumy: masz swój jeden jedyny, czy zmieniasz zapachy w zależności od nastroju?

Nie używam perfum. Wiem, jestem jedyna na świecie. Mam bardzo wyczulony węch i nie mogę wytrzymać, gdy ktoś obok mnie jest wyperfumowany, a co dopiero jakbym była sama. Dzięki temu oszczędzam duuużo pieniędzy (śmiech). Ale lubię podziwiać flakony perfum, niektóre często są jak małe dzieła sztuki, np. Tom Ford!

Kosmetyki, który zawsze masz w swojej torebce?

Aktualnie sprej dezynfekujący, balsam do ust o zapachu wiśni od Glossier, krem do rąk La Bruket i moje ostatnie odkrycie sprej antystresowy od marki Alba (serio działa!). Ciągle sobie mówię, że powinnam mieć jakiś zestaw do szybkich poprawek makijażu, bo czasem w redakcji dowiaduję się z godziny na godzinę, że wieczorem mam jechać na jakiś event. Może w końcu mi się uda. 

Balsam do ust, Balm Dotcom Cherry, Glossier, 12 $

KUP

Krem do rąk L:A Bruket, 95 zł

KUP

Spray łagodzący przeciążenia, Alba, 49 zł

KUP

3 Kosmetyki na Twojej obecnej Wish Liście to:

Konturówka do ust Laura Mercier, maska do włosów Gisou, sztyft rozświetlający Chanel z kolekcji Les Beiges.

Najczęściej czytane

Polecane artykuły