GLOSSIER- IT cosmetics!

glossier buti

O marce Glossier jest głośno od dawna. Jej Instagram i sklep internetowy przyciąga uwagę milionów kobiet na całym świecie. Obecnie to zdecydowanie jedna z najbardziej popularnych marek kosmetycznych. Przyznaję, śledzę na bieżąco i sprawdzam czy pojawia się coś nowego. Skuteczna strategia marketingowa marki, prostota, piękne kampanie, funkcjonalny sklep online, jedne z najładniejszych sklepów stacjonarnych na świecie (byłam, widziałam), estetyka, kolory, ładne opakowania i sposób pakowania zamówień, niedostępność na większości jeszcze rynków – to wszystko sprawia, że produkty Glossier są pożądane na całym świecie. Sprawdźcie koniecznie i trzymajcie kciuki, by szybko została uruchomiona opcja “shipping worldwide!”- otwarcie sprzedaży w danym kraju wiąże się ZAWSZE z pojawieniem się tam pop-up store, czego oczywiście nie możemy się doczekać!

Glossier stworzyła Emily Weiss, autorka fantastycznego bloga Into The Gloss. Stworzyła ogromną społeczność i dopiero wówczas wprowadzić swoją własną markę na rynek, co  marketingowo było niezwykle przemyślanym i  mądrym ruchem. Produkty marki Glossier były IT COSMETICS, zanim jeszcze zeszły z taśmy produkcyjnej. Fakt, że póki co, są dostępne stacjonarnie tylko w NY, LA i Miami, a opcja wysyłki jest możliwa jedynie do Kanady, USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Irlandii, Danii i Szwecji, niewątpliwie podbija chęć ich posiadania przez miliony kobiet na świecie.

Emily Weiss

Do tej pory miałam przyjemność przetestować prawie wszystkie produkty Glossier. Poniżej znajdziecie krótkie recenzje kosmetyków kolorowych (całą pielęgnację opiszę wkrótce w kolejnym poście). Jeśli jeszcze nie miałyście okazji zobaczyć, dotknąć i przetestować na własnej skórze, zapraszam do lektury! Koniecznie dajcie znać, który kosmetyk Glossier jest waszym numerem jeden!

Rozświetlacz Haloscope

Haloscope jest dostępny w 3 odcieniach. Ja sprawdziłam #quartz i jestem zachwycona. Dzięki połączeniu czegoś na miarę wazeliny i samego kremowego rozświetlacza w jednym sticku, otrzymujemy idealny, lekki i naturalny efekt rozświetlenia – widoczny, ale nie przesadzony. I bez widocznych drobinek.

Maskara do brwi Boy Brow

Również zasłużone miejsce na podium. Od ponad roku Boy Brow to jeden z moich ulubionych produktów do brwi. Na co dzień i pracy przy sesjach zdjęciowych i z gwiazdami na wielkie wyjścia. Lekko podkreśla włoski, wyczesuje i utrwala. Zdecydowanie warty uwagi. Niby nic wielkiego, ale jednak robi robotę i brwi od razu wyglądają jakoś bardziej wyjściowo. Uwaga, ten kosmetyk uzależnia. Lepiej od razu zrobić zapasy.

Pomadki do ust Generation G

Do wyboru macie kilka matowych odcieni pomadek Generation G, wszystkie piękne. Praktycznie każdy kolor, oprócz #cake (trudny kolor, najładniej wygląda na brunetkach, z ciemnymi oczami i na dziewczynach o ciemniejszej karnacji) pasuje do każdego typu urody. #like jest idealny na codzień, perfekcyjnie podkreśla naturalny kolor ust. Taki rodzaj matowego tintu. Samego matu nie czuje się specjalnie na ustach. Wszystkie inne – równie piękne. Polecam #zip i #crush na wieczorowe wyjścia! Warto nałożyć odrobinę balsamu na usta przed aplikacją, lub po – wtedy zawsze milej się nosi pomadkę. Usta będą wyglądały na zdrowsze. Minusem jest jakość opakowań pomadek, które potrafiły się łamać w trakcie podróży lub jeśli były rzucone luzem – od kiedy tego doświadczyłam staram się je trzymać w bąbelkowej kosmetyczce, w której do mnie trafiły. Jakiś czas temu wyszła ich nowa generacja, i opakowania są już o wiele bardziej wytrzymałe. (nie pękają, tak jak te poprzednie, niestety napis się nadal wyciera).

Tusz do rzęs Lash Stick

Aktualnie jeden z moich ulubionych tuszy! Polubi się z nim każda z Was, która lubi lekki i naturalny efekt, jaki daje maskara. Te z Was które lubią mocniejszy efekt – muszą nałożyć go więcej, lub po prostu wybrać tusz innej marki;) Lash Slick idealnie rozdziela rzęsy, nie kruszy się i nie odbija! Zawsze robię większe zapasy, bo niestety szybko się kończy, a nie zawsze można złapać kogoś znajomego za granicą akurat w tych miejscach, gdzie je można dostać. Namówiłam na tę maskarę mnóstwo koleżanek, klientek i znajomych. Do tej pory nie słyszałam żadnych reklamacji!

Róże do policzków Cloud Paint

Lekkie jak chmurka. Śliczne kolory. Obecnie 6 odcieni do wyboru. Często miksuję #beam i #puff. Róże Cloud Paint od Glossier dają bardzo naturalny efekt na skórze, są miłe w dotyku, i łatwo się je aplikuje – wystarczy wklepać palcem. Niestety nie są długotrwałe, i często trzeba je w ciągu dnia nakładać od nowa. Do sesji zdjęciowych bardziej niż na życie – ale może niektórym będą odpowiadały bardziej niż nam! Duży plus za różnorodność kolorów i możliwość dopasowania ich do różnych karnacji.

Podkład Perfecting Skin Tint

Lżejszy niż chmurka 😉 Jest tak lekki, że może nie każdemu będzie to odpowiadało. Konsystencja Perfecting Skin Tint jest bardzo płynna, pięknie nawilża i dodaje blasku. Bardzo, bardzo, bardzo lekko wyrównuje koloryt – i to raczej w lecie, kiedy skóra jest bardziej opalona. Polecam na wakacje! Niby nic, a zawsze podkręci wygląd naszej skóry. Mała, ale niesamowicie wydajna buteleczka. W połączeniu z korektorem Glossier, tworzy perfekcyjny duet dla miłośniczek minimalizmu, ale zdecydowanie bardziej dla tych, które nie mają zbyt wiele do ukrycia. W ostatnim czasie, jeden z moich ulubionych podkładów. Więcej o Skin Tint znajdziecie TU.

Korektor Streching Concealer

Cudowna konsystencja, niby tłusty, ale nie nietłusty- takie miłe w dotyku masełko. Streching Concealer przepięknie wyrównuje koloryt, przykrywa zaczerwienienia i sińce pod oczami, nie robiąc przy tym maski, daje bardzo naturalny efekt. Fantastycznie stapia się skórą. Przeszedł już wiele testów z kamerą na zbliżeniu, przy nagraniach reklam telewizyjnych i podczas bliskich zdjęć beauty i za każdym razem stwierdzam, że jest jednym z najlepszych jakie znam. Może być używany jako podkład. Niestety nie radzi sobie z większymi niedoskonałościami do przykrycia. Czasami, kiedy na twarzy pojawi się niemile widziana niespodzianka, wspomagam się punktowo czymś mocniej kryjącym.

Błyszczyk Lip Gloss

Półtransparentny błyszczyk Lip Gloss dobrze sprawdza się zarówno w połączeniu z pomadkami jak i solo. Do wyboru 3 kolory: Clear, Holographic i Red. Nie klei się i nie rozpływa. Jednak nadal – jest to błyszczyk – jakich wiele na rynku 🙂 Jeśli potrzebujecie błyszczyka i macie dostęp do Glossiera – warto się skusić. Jeśli nie – może lepiej wybrać coś innego z całej gamy kosmetyków Glossier.

Cienie w kremie Lidstar

Jak na Glossier przystało piękne opakowania i kolory (6 odcieni do wyboru). Bardzo delikatny efekt, lekka pigmentacja, dużo błysku. Lidstar jest to coś bardziej w stronę rozświetlacza niż stricte cienia do powiek. Jednak efekt jest naprawdę bardzo zadowalający. Trwałość również! Zdecydowanie polecam tym z Was, którzy nie mają czasu na makijaż z rana. Rozcieramy pędzelkiem lub palcem na powiece – nawet nierównomiernie i gotowe!

Puder Wowder

Czy jest to efekt WOW? Każdy ma inne oczekiwania wobec pudru. Niektórzy lubią super mat, inni wolą lekkość, jeszcze inni drobinki. Ja jestem bardzo zadowolona z naturalnego efektu jaki daje Wowder. Dobry, lekki, niewidoczny na skórze puder transparentny. Idealnie stapia się ze skórą i stanowi idealne wykończenie makijażu. Nie lubię pudrów, które widać. Sprzedawany solo lub w duecie z pędzlem. Przemyślane opakowanie, po podróży i wstrząsach w walizce lub torebce nie grozi nam wysypanie się całej zawartości na nas lub na ziemię. Polecam!

Flamaster do brwi Brow Flick

Produkt do brwi w postaci cieniutkiego pisaka. 3 uniwersalne odcienie. Zapragnęłam go mieć, kiedy tylko obejrzałam tutorial makijażystki Katie Jane Hughes. Całe szczęście Brow Flick dotarł do mnie niedługo po premierze, i został ze mną do dziś. Wszystkie 3 kolory. Końcówka pisaka jest bardzo cienka. Można nim namalować „włoski”. Jeśli zrobimy to umiejętnie, imitując naturalny kształt brwi, i domalujemy co trzeba tam, gdzie są braki – nasze brwi będą wyglądały naprawdę spektakularnie. Nie jest to łatwe w obsłudze narzędzie. Ooo nie! Na ten kosmetyk trzeba poświęcić chwilę czasu, zanim się go człowiek nauczy. Ale kiedy już się uda, będziecie szczęśliwi. Bardzo trwały, wydajny. Na plus!

Brokat w żelu Glitter Gelée

Oczywiście ja, jak to ja, jak tylko zobaczyłam, że Glossier wypuścił tzw. beauty extras, pod nowym szyldem Glossier Play – oczy mi się zaświeciły tak jak świeci się ten brokat i musiałam go po prostu mieć. Oczywiście nie tylko jeden, tylko wszystkie kolory. Absolutnie mój ulubiony. Żel jak nie żel. Bardzo lekki. Nie sztywnieje na skórze. Nie ściąga jej. Nie odpada i się nie kruszy. Pomyślelibyście, że skoro tak, to pewnie zmywanie to koszmar? Nic bardziej mylnego. Demakijaż to kolejna czysta przyjemność, bo mimo świetnej trwałości produktu, do zmycia wystarczy dosłownie woda.. wszystko gładko schodzi. Kolory są absolutnie przepiękne. Konsystencja, sam brokat, jego wielkość, wszystko tam się zgadza. Polecam. Oczywiście z mojego polecenia, kilka koleżanek sprawiło sobie to cudo i każda z nich jest zachwycona. Magia!

To czego nie udało mi się jeszcze przetestować z kolorówki Glossier to kredki do oczu, Vinyl do ust (pomadka – gloss) i płynny highlighter. Jeśli macie jakieś doświadczenia, wiecie jak mnie znaleźć – dajcie znać czy warto!

Co warte zaznaczenia, kosmetyki marki Glossier są całkowicie #cruelty free i #vegan.

EDIT: Właśnie miała premierę nowość od Glossier, eyeliner w pisaku Pro Tip Emilly Weiss i cały team Glossier zgodnie twierdzą, że: jest czarny, najczarniejszy, trwały do 12 godzin i łatwy w aplikacji. Jeśli wpadnie mi w ręce – podzielę się opinią.

Najczęściej czytane

Polecane artykuły