Lekcja z makijażu: BACK TO BASICS

Fot. Imaxtree/ Agencja Free

Jaka jest prawidłowa kolejność nakładania produktów do makijażu? Wbrew pozorom to pytanie nie ma takiej jednoznacznej odpowiedzi. Najprościej można by powiedzieć „to zależy“, ale wiem, że to ostatnie, co chcecie usłyszeć.  Oprócz pracy na planach i z klientem, uczę również zawodu, a moim studentom często mówię, że nie ma dobrej ani złej kolejności, jest tylko przemyślana. Oczywiście są pewne zasady, których należy bezwzględnie przestrzegać, jednak wiele elementów jest uzależnionych od makijażu, jaki wykonujemy i produktów, których używamy.

Postaram się przybliżyć Wam temat tak, aby nawet totalnie początkujący z Was odnaleźli się w gąszczu baz, podkładów, kredek, róży, pudrów, mydełek… Uff, wiem! Wdech, wydech i jedziemy.

Po pierwsze, pielęgnacja

Może dla niektórych z Was to oczywista oczywistość, jednak uwierzcie mi, że nadal spotykam osoby, które myją twarz samą wodą, nie używają kremów nawilżających, a na słowo peeling pukają się w czoło. Odpowiednie przygotowanie twarzy pod makijaż, to absoluty MUST, który determinuje to, jak nasz makijaż będzie się prezentował oraz jak długo będzie się trzymał. Dlatego, jeśli jeszcze nie dobraliście dla siebie odpowiedniej pielęgnacji, to polecam podszkolić się w tym temacie, np. eksplorując inne artykuły TBR lub wybrać się na konsultacje do specjalisty. Zadbana i wypielęgnowana skóra sprawi, że będziemy potrzebować zdecydowanie mniej podkładu, a regularne złuszczanie wygładzi cerę, przez co makijaż lepiej wygląda i dłużej utrzymuje świeżość.

A kolejność nakładania pielęgnacji? – zapytacie. Jest jedna prosta zasada: zawsze nakładamy produkty od najlżejszych konsystencji do najcięższych. Czyli, po dokładnym oczyszczeniu twarzy, najpierw aplikujemy mgiełkę i tonik, następnie lekkie serum na bazie wody i na końcu krem. Jeśli używacie olejków, to powinien być to ostatni „domykający“ krok pielęgnacji, ale uważajcie – cięższe olejki mogą sprawić, że makijaż zjedzie Wam już po godzinie, dlatego polecam stosować je głównie na noc. Bez olejku ani rusz w ciągu dnia? Pod makijaż spróbujcie lekkich serum olejowych, skwalan z trzciny cukrowej lub lekkie czyste oleje roślinne, jak np. olej jojoba.

Zdrowa cera

Jeśli nie wykonujecie ciemnego smoky eye, to spokojnie możecie zacząć od nakładania bazy i podkładu. W przypadku mocnych i ciemnych makijaży lubię zacząć od malowania oka, aby w razie osypania się produktu na policzek móc go bez problemu usunąć. W większości lżejszych makijaży po pielęgnacji możecie przejść od razu do bazy lub, jeśli pomijacie ten krok, do podkładu. Bazę polecam na większe wyjścia, na co dzień dobry krem powinien w zupełności wystarczyć. Nakładamy cienką warstwę podkładu na całą twarz, omijając powieki. Kiedy udało nam się wyrównać koloryt, dopiero na tym etapie oceniamy, gdzie potrzebujemy więcej krycia. Wtedy wkracza korektor. Najczęściej będziemy aplikować go pod oczy, ale również w okolicach skrzydełek nosa, brody, może między brwiami i punktowo na twarz – czyli wszędzie tam, gdzie występują wszelkie niedoskonałości i zaczerwienienia. Dzięki wcześniej nałożonej cienkiej warstwie podkładu unikniemy użycia korektora w nadmiarze. 

Następnie, w zależności od tego, czy kontynuujemy pracę na mokrych produktach, czy też nie, przechodzimy do pudru. Jeśli lubicie konturowanie na mokro i kremowe róże, to to jest moment, aby ich użyć. Prosta zasada: mokre na mokre, nigdy na suche. Jeśli natomiast wolicie suche produkty do konturowania, to najpierw przypudrujcie twarz pudrem utrwalającym, najlepiej transparentnym, który da nam naturalne wykończenie. Pamiętajcie, aby nie przesadzić – zdrowa skóra zawsze ma delikatne glow. Teraz czas na odrobinę bronzera w kamieniu, aby podkreślić kości policzkowe, odświeżający róż na policzki i delikatne muśnięcie rozświetlaczem (tu wyjątek od reguły: wiele kremowych rozświetlaczy można śmiało nakładać na lekko przypudrowaną już twarz). Pamiętajcie, że less is more! Dobrze wyblendujcie krawędzie, aby bronzer i róż pięknie się uzupełniały i podkreślały Waszą urodę. 

Podkreślone spojrzenie

Kolejnym krokiem w makijażu są oczy. Bardzo lubię zaczynać od brwi, które nadają wyrazistości spojrzeniu i są swoistą „ramą“ dla twarzy. Jakoś tak przyjemniej maluje się oko, gdy mam już gotowe piękne obramowanie. Tip: brwi leciutko omiecione pudrem lepiej „chwytają“ produkt. Po skorygowaniu kształtu utrwalcie brwi żelem. Wolicie mydełko? Niektóre mydła do brwi dużo lepiej pracują nałożone „na czysto“, jeszcze przed podkładem i korektorem. W innym wypadku mogą zostawiać na włoskach grudki. Przetestujcie produkt na oba sposoby, aby znaleźć ten najlepszy dla Was. 

Przejdźmy do powieki. Przed nałożeniem cieni, warto użyć bazy, która zapobiegnie  ich gromadzeniu się w załamaniach. Cienie nakładajcie zaczynając od najjaśniejszych kolorów i stopniowo przechodząc do najciemniejszych (choć istnieją też inne metody, to ta kolejność dla początkujących będzie zdecydowanie łatwiejsza). Chcecie połączyć kremowe cienie z suchymi? Proszę bardzo. Mokry cień nałożony najpierw lepiej „wchłonie“ cień pudrowy nałożony jako drugi. Jeśli lubicie podkreślać linię rzęs eyelinerem lub kredką, to polecam wykonać to na końcu – uzyskacie wówczas intensywność koloru i optymalny efekt. Liner przyprószony cieniami i pigmentami może nie być zbyt dobrze widoczny. Podkręcamy rzęsy zalotką i malujemy je maskarą. Dobrze używać tuszu po wszelakich pudrach i różach, które mogą osadzać się na rzęsach i niszczyć efekt. 

Usta

Gdy stosujecie jedynie błyszczyk, sprawa jest banalnie prosta. Większość z nas rano i tak ma czas jedynie na taki luksus. Szminka i konturówka to już inna historia. Tradycyjna metoda, którą zapewne znacie, to obrysowanie i wypełnienie ust konturówką, a następnie aplikacja szminki. Jeśli jednak macie trudność w wyrysowaniu idealnego konturu ust, polecam odwrócić kolejność i najpierw wypełnić usta dwiema warstwami pomadki (odciskając nadmiar na chusteczkę pomiędzy aplikacjami), a na końcu obrysować konturówką. Taki trick podchwycony na Fashion Weeku. Łatwiej, prawda? 

Skończony makijaż możecie dodatkowo spryskać mgiełką utrwalającą, aby mieć pewność, że makijaż utrzyma się przez cały dzień i gotowe! 

Oby ta krótka instrukcja obsługi Waszych kosmetyczek była pomocnym drogowskazem i pomogła Wam opanować sztukę makijażu. Ach, i jeszcze jedno… nie zapomnijcie się przy tym świetnie bawić 😊 W końcu makijaż wyzwala kreatywność! 

Jeśli chcecie się zainspirować, przepis na makijaż dzienny krok po kroku znajdziecie TU.

Najczęściej czytane

Polecane artykuły