Makijaż biżuteryjny w 3D

Fot. Imaxtree

Jeśli kochacie makijaż i biżuterię, to dobrze się składa. Ten artykuł dedykujemy właśnie wam! Spektakularne, trójwymiarowe makijaże od zawsze gościły na wybiegach, stanowiąc idealne dopełnienie widowiskowych kreacji. Warto zauważyć, że nawet minimalistyczne biżuteryjne aplikacje potrafią z no-makeup looku wyczarować coś naprawdę niespotykanego. Na imprezę, wielkie wyjście, ale i na co dzień. Kryształki, kamyczki, brokaty, perełki, folie – wszystko złoto, co się świeci! Ale żeby od razu wyjść tak na ulicę? A czemu nie? Gdyby ktoś pytał, to macie nasze pozwolenie.

Brokat zawsze modny

Bez wątpienia brokatowe makijaże od lat nie schodzą ze światowych wybiegów, a po międzynarodowym sukcesie serialu Euphoria jeszcze odważniej przenikają do młodzieżowej popkultury. Warto jednak zaznaczyć, że brokat nie jest zarezerwowany wyłącznie dla niepokornych nastolatek w okresie młodzieńczego buntu lub ewentualnie dla dorosłych, ale wyłącznie na sylwestrowe szaleństwa! Warto odważyć się „zabłysnąć” i sięgnąć po brokat częściej. Możliwości mamy mniej więcej tyle ile drobinek brokatu w pojemniku, czyli mniej więcej nieskończoność.

Mnogość kolorów, kształtów i rozmiarów, a następnie ilość sposobów aplikacji przyprawia o zawrót głowy. Dla minimalistek subtelny brokat na bezbarwnym błyszczyku w towarzystwie no makeup makeup jak u Christopher’a Kane’a. Taki look wbrew pozorom nie „krzyczy” i ma w sobie nutę elegancji. Dla odważniejszych brokat na górnej (lub dolnej powiece), a dla wytrwanych brokatowych koneserów look „na bogato” z zeszłego sezonu u Valentino. Najważniejsza zasada w brokatowych makijażach na co dzień brzmi: brokat nie lubi konkurencji dlatego warto wycofać inne elementy makijażu. Co za dużo to niezdrowo. Dzięki temu brokat zadziała i na dzień i na wieczór, a do tego niekoniecznie w karnawałowym glam stylu. W kwestii technicznej warto zaopatrzyć się w porządny klej do brokatu albo brokat w żelu dzięki czemu unikniemy brokatowego bałaganu.

Małe kryształki

Kryształki Swarovsky to doskonały sposób na urozmaicenie codziennego makijażu dziennego lub wieczorowego w nieco bardziej intrygujący sposób niż migoczący pyłek. W zależności od ilości i wielkości kryształków możesz uszyć efekt na miarę swojego gustu. Pojedynczy kryształek w kąciku oka w naturalnym, surowym makijażu doda spojrzeniu dodatkowej iskry, ale nie zaburzy jego funkcji użytkowej. A jeśli precyzyjna aplikacja mini diamencików ci nie straszna to możesz pokusić się o bardziej spektakularny look jak u Valentino. Eyeliner, kryształki w kolorze eyelinera, trochę czasu ( na moje oko to jakaś godzinka, dwie) i przepis na ultramodny look gotowy. Inna, również atrakcyjna, a nieco prostsza opcja to podkreślenie łuku brwiowego jak Marc’a Jacobs’a lub Christopher’a John’a Rogers’a. W kwestii ust diamenciki również dozwolone pod warunkiem, że nie planujesz zbytnio jeść, pić i się całować. W kwestii technicznej warto dodać, że kryształki najlepiej aplikować pęsetą na miejscowo naniesiony klej do rzęs w bezbarwnym kolorze lub wybrać specjalny „długopis” do aplikacji kryształków. Kryształowe zakupy w dobrej cenie najlepiej dokonywać online lub w sklepach z ozdobami do paznokci.

Duże kryształy i kamienie

Wkraczamy w rejony rzadziej uczęszczane, aczkolwiek iście fascynujące o czym przekonaliśmy się patrząc na spektakularny makijaż z tegorocznego pokazu Giambatista Valli. Według krytyków – najmocniejszy wybiegowy look tego sezonu. Sporej, jak na makijaż, wielkości prostokątne kryształki Swarovskiego, zaaplikowane wokół oczu w dają wrażenie biżuteryjnej maski. Stawiając na takie rozwiązanie warto postawić na clean look, a przede wszystkim zrezygnować z dodatkowej biżuterii. Z kolejną propozycją widowiskowego makijażu 3d przybywa dom mody Halpern. Trójwymiarowe kamyczki w kilku odcieniach przyklejono wokół jednego oka. Do wykonania podobnego makijażu potrzeba kleju do rzęs i koralików lub kamyczków np. z masy perłowej dostępnych w sklepach z artykułami do wyrobu biżuterii.

Folia do makijażu

Kolejny ciekawy pomysł na nietypowy makijaż z błyskiem. Foliowe makijaże szturmem wkroczyły na tegoroczne wybiegi zdobiąc twarze modelek na pokazach Simone Rocha, Adeam i Erdem. Złote, srebrne, a nawet czerwone płatki cieniuteńkiej folii wystąpiły w towarzystwie „gołej” twarzy i tak właśnie polecamy nosić tego typu aplikacje, by osiągnąć efekt high fashion. W kwestii technicznej kilka słów. Folie najlepiej aplikować na mokrą, wręcz lepką powiekę. Do tego celu najlepiej użyć specjalnej, cienkiej folii typu pozłotko oraz produktu bazowego typu baza lub gloss, który „chwyci” folię na tyle mocno, by nie miała możliwości migrować na powiece. W tym przypadku klej do rzęs nie jest dobrym rozwiązaniem, więc jeśli nie posiadasz specjalistycznego eye gloss’a postaw na zwykły, gęsty błyszczyk do ust. W temacie folii warto wspomnieć, że folia do makijażu musi być ultracienka, miękka i plastyczna, więc zdecydowanie nie radzimy działać ze zwykłą, kuchenną folią aluminiową.

Perły

Jackie Kennedy zwykła mawiać, że „perły są zawsze odpowiednie”. Oczywiście nie mówimy tutaj o prawdziwych perłach ale raczej o sztucznych pół-perełkach wykorzystywanych głównie w scrapbookingu, a ostatnio coraz częściej także w makeupie. Makijaże z perełkami od kilku dobrych lat regularnie pojawiają się na tygodniach mody (od Givenchy w 2015 aż po tegoroczne Dries van Noten) jak i w edytorialach beauty. Nadeszła pora, by z „salonów” perły wkroczyły na ulice. Dzięki swojej subtelności  z powodzeniem sprawdzą się jako akcenty biżuteryjne także u minimalistek. Perełkowe aplikacje spotykamy w dziesiątkach wariacji na oczach, brwiach, ustach lub rozsiane po całej twarzy niczym piegi. W kwestii technicznej warto wspomnieć, że perełki najlepiej aplikować przy pomocy bezbarwnego kleju do rzęs nawet, jeśli występują oryginalnie w wersji „naklejek”. Fabrycznie użyty klej przeznaczony jest zazwyczaj do papieru, więc nie zawsze sprawdzi się do aplikacji na skórze.

Najczęściej czytane

Polecane artykuły