Makijaż paletką Shade&Illuminate Tom Ford

tom ford paleta shade&illuminate bronzer i rozświetlacz

Od prawie 10 lat zajmuję się makijażem. Gdybym przez te lata za udzielenie pojedynczej porady makijażowej w kwestii konturowania kasowała 5 zł to pewnie już dawno byłabym milionerką. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele z nas śni o strukturze kości policzkowych Anji Rubik a po przebudzeniu się codziennie sięga po „coś”, co ma sprawić, że na nasza twarz będzie bosko wymodelowana. Ale nadal naturalna.

Doskonałe rzeźbienie twarzy światłem i cieniem daje nam ogromne możliwości przeobrażania się: podkreśloną, wyżej uniesioną kość policzkową, wrażenie liftingu twarzy, wyszczuplenia, idealną symetrię rysów. Jedyny problem polega na tym, że sztuka konturowania do najłatwiejszych  nie należy, a uzyskanie doskonałej architektury kości policzkowych bez widocznego produktu leży tylko milimetr od błotnistych, ciemnych plam na twarzy i efektu typu „Oh, shit!”, czyli w wolnym tłumaczeniu: „coś poszło nie tak, tylko nie wiadomo kiedy to się stało”.

Do tanga trzeba dwojga: techniki i doskonałego produktu. Jeśli nie czujesz się mistrzynią pędzla to pocieszę cię: ćwiczenie czyni mistrza tak więc techniki nabiera się z czasem. Póki co, polecam uzbroić się w tajną broń makijażystów – kultowy kompakt do kremowego konturowania twarzy Shade&Illuminate marki Tom Ford Beauty. Uwielbiają go topowi makijażyści na całym świecie i każda z redaktorek The Beauty Runway. Warto przyjrzeć się jego ciemnej i jasnej stronie (w dosłownym znaczeniu).

Według światowej sławy projektanta Toma Forda pierwszym krokiem do podkreślenia kobiecego piękna jest dogłębne zrozumienie architektury twarzy, a następnie uzyskanie doskonałej symetrii. Nie chodzi o przemalowanie indywidualnych rysów twarzy, a jedynie o podkreślenie, lepsze zdefiniowanie, dodanie charakteru. Z tego właśnie słyną ikony stylu Toma Forda – seksapilu, siły, charakteru, m.in. z absolutnie niesamowitą Larą Stone na czele. Nic więc dziwnego, że Tom Ford, który do grona makijażowych minimalistów nigdy nie należał i dumnie reprezentuje „ciemniejszą stronę” makijażowego świata, dopracował do perfekcji swój produkt do gry światłem i cieniem, czyli do konturowania.  W prostokątnym, luksusowym opakowaniu zamknięto produkt doskonale imitujący naturalną pracę światła i cienia. Efekt na miarę pro dostępny dla każdego, bez względu na poziom zaawansowania w sztuce pędzla.

Shade

Lekka i półprzezroczysta formuła produktu konturującego pozwala na szybkie i bezproblemowe wblendowanie efektu cienia w skórę. Dobrze napigmentowany, a przy tym niezwykle plastyczny, kremowy Shade pozwala na uzyskanie widocznego efektu światłocienia, przy zachowaniu niewidoczności struktury produktu. Dla oka skóra twarzy pozostaje „goła”, a jedynie jej rysy stają się bardziej zdefiniowane. Nie zakrywa moich ukochanych piegów, nie dodaje krycia i pozostawia skórę z efektem zdrowego, nawilżonego glow. Możecie zrobić nim kontur, opalić twarz i ciało, nałożyć na powieki jako kremowy cień do oczu czy nawet! użyć jako pomadki „nude” wklepując palcami w usta. Zastosowań ma tyle, ile sobie tylko wymyślicie. Idealnie pracuje z palcami, pędzlem i gąbeczkami, zatem sposobów aplikacji też do wyboru i koloru. Shade idealnie „się nosi”, pozostając na swoim miejscu przez długie godziny nawet bez przypudrowania. Doskonały na lato, kiedy pudrowe kosmetyki nie wytrzymują próby temperatury.

Illuminate

Produkt rozświetlający może na pierwszy rzut oka wzbudzić pewne obawy, gdyż w opakowaniu wygląda na zupełnie biały. Biały rozświetlacz? Are you sure? Właśnie tutaj pojawia się magia, bo Illuminate jakby przyciąga otaczające światło do skóry. W pełnym słońcu Illuminate odbija światło bardziej intensywnie, niczym olejek, a w pochmurny dzień doskonale odzwierciedla, lekko przygaszony, blask. Jest lustrem dla otaczającego światła uwzględniając jego natężenie i barwę dzięki czemu wygląda bardzo naturalnie. Co ciekawe, ten rozświetlacz bezbłędnie imituje światło na każdym odcieniu skóry, od bardzo jasnego, po bardzo ciemny, dlatego też w każdej z 4 wersji kolorystycznych produktu Shade&Illuminate Toma Forda zmieniają się odcienie produktu konturującego, a Illuminate pozostaje bez zmian. Efekt rozświetlenia Illuminate daje wrażenie cudownie nawilżonej skóry pełnej blasku, a sam produkt na skórze staje się światłem i pozostaje zupełnie niewykrywalny dla ludzkiego oka. Wklepany palcami w najbardziej wypukłe obszary naszej twarzy genialnie podkreśla jej trójwymiarowość bez efektu świecącej perły czy drobinek. Nikt go nie widzi, a jednak jak to mówią makijażyści w swoim slangu, robi robotę. Do codziennego makijażu możecie nim rozświetlić nie tylko twarz, ale też powieki.

W Polsce kultowy kompakt od Tom Ford Beauty dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: jaśniejszej i cieplejszej Intensity One i ciemniejszej i chłodniejszej Intensity Two. Ten kosmetyk do najtańszych nie należy, bo wiadomo, że luksusowy Tom Ford kosztować musi (taki niezmienny układ wszechświata, coś jest tańsze, a coś droższe). Jednak bez wątpienia cena Shade&Illuminate odzwierciedla świetną jakość tego produktu. Kocha go aparat, kamera, rzesza profesjonalistów, Khloe Kardashian i bez wątpienia pokochają go wszystkie fanki pracy światłocienia.

W zatrzęsieniu tysięcy nowości do konturowania, które od kilku lat pojawiają się na rynku kosmetycznym z prędkością wystrzału karabinu maszynowego, nie jest łatwo znaleźć to „coś”, co urzeczywistni marzenia o boskiej kości policzkowej. Tym bardziej warto postawić na mistrza konturowania. Chapeau bas panie Ford.

Paleta Shade&Illuminate, Tom Ford, 345 zł

KUP

*Zdjęcia: Natalia Erdman, Video: Eliza Stegienka, Modelka: Zuzanna Sobańska/ Selective Models, Stylizacja: Kasia Łaszcz

Najczęściej czytane

Polecane artykuły