Makijaż w stylu Bridgertonów

Fot. @lyndajpearcemua/ Instagram

Mam dla was zagadkę: jak sprawić, żebym zniknęła na kilka godzin? Wystarczy włączyć film kostiumowy i zapominam o całym świecie. Jestem absolutnie nieosiągalna.

Jednak „Bridgertonów” miałam początkowo nie oglądać. Chyba za bardzo przypominali mi „Dumę i uprzedzenie”, która od lat jest dla mnie traumatycznym wspomnieniem i przyprawia mnie o ciarki (dziękuję filologio angielska!). Z nieufnością włączyłam w końcu pierwszy odcinek, aby po ośmiu godzinach spojrzeć z przerażeniem na zegarek. Na swoją obronę miałam tylko dwa zdania: „To był przypadek. Zrobiło się ciekawie”.

Fascynujące, oczywiście poza kostiumami, jest także to, jak świeżo i naturalnie wyglądała główna bohaterka, czyli Daphne Bridgerton. Niezaprzeczalnie jest to zasługa urody grającej ją Phoebe Dynevor, ale i kilku makijażowych trików, które podkreśliły ją w niedostrzegalny dla gołego oka sposób. 

Spokojnie, obejrzałam wszystko, zbadałam sprawę i z wielką chęcią podzielę się swoimi odkryciami. Jak stworzyć romantyczny makijaż w stylu Bridgertonów? Przeczytajcie koniecznie!

Z pamiętnika szanowanej damy

Makijaż Daphne Bridgerton to pochwała świeżości i niewinności. W ówczesnych czasach do takiej piękności z pewnością ustawiłaby się kolejka zalotników. Jestem jednak pewna, że i obecnie wiele kobiet nie wzgardzi tak subtelnie podkreśloną urodą. Ja zupełnie bym się nie pogniewała!

Gdybyśmy mieli odtworzyć makijaż końca dziewiętnastego wieku, nie mielibyśmy zbytniego pola do popisu. Dlaczego? Żadna szanowana dama nie pomyślałaby nawet o tym, żeby po niego sięgnąć! Skończyłoby się najpewniej na szczypaniu policzków zamiast nakładania różu albo delikatnym farbowaniu ust czerwoną bibułką. Tutaj jednak wkraczają „Bridgertonowie”!

Główny makijażysta serialu Marc Elliot Pilcher i jego wspaniały team, z Lyndą J Pearce na czele, inspirowali się źródłami historycznymi, przedstawiając je jednak w nowoczesnym wydaniu. Czy to przepis na ponadczasowy makijaż? Wystarczy spojrzeć na Daphne!

Cera w kolorze mleka i kości słoniowej

Skóra, skóra i jeszcze raz skóra. W tym przypadku to nie tylko idealna baza reszty makijażu, ale ozdoba sama w sobie. Całość ma być lekka, świetlista i jak najbardziej prawdziwa.

Bez odpowiedniego nawilżenia cery się nie obędzie. Na wstępnie zastosuj serum, które da skórze zastrzyk składników odżywczych, np. Miya – Serum nawilżające z potrójnym kwasem hialuronowym, a następnie zamknij je kremem, który dodatkowo ją odżywi i ukoi, np. Lavido – Ultra Daily Facial Moisture Cream. Przy okazji wykonaj delikatny masaż twarzy. Poprawi on krążenie, napnie skórę i natychmiast poprawi jej koloryt. Owszem, pod koniec dziewiętnastego wieku masaż twarzy był już w modzie.

Wybierając podkład, sięgnij po taki, który będzie jedynie muśnięciem koloru. Przy kręceniu „Bridgertonów” z ogromną chęcią sięgano po kremy koloryzujące i lekkie podkłady (np. Bobbi Brown – Beztłuszczowy krem koloryzujący, Chanel Vitalumiere Aqua lub Armani – Luminous Silk Foundation). Dla osiągnięcia efektu „jestem tak naturalnie piękna”, wybierz produkty płynne i kremowe. Do konturowania genialny będzie Illamasqua – Gel Sculpt, podkreślający kształt twarzy w najbardziej niewykrywalny sposób. Kości policzkowe? Naturalnie, że moje własne!

Dobrze prowadzącej się pannie nie przyszłoby nawet do głowy sięgnąć po róż: nie wypada, co ludzie powiedzą, wstyd i hańba! Na szczęście savoir vivre w świecie „Bridgertonów” nie jest tak sztywny. Na policzkach najlepiej sprawdzi się róż w kremie, np. Maybelline – Dream Matte Blush lub brzoskwiniowy Stila Convertible Color Dual Lip & Cheek Cream. Nałóż go pędzlem lub też, zupełnie jak w jednym z odcinków, wklep go palcami.

Idealnym duetem dla zaróżowionych policzków będzie świetlista skóra. Młodość, świeżość, romantyzm – wszystko to, czego potrzebuje debiutantka do schwytania najlepszej partii. Wklep odrobinę płynnego rozświetlacza, np. Paese – Wonder Liquid Highlighter lub Shiseido – Synchroskin Illuminator na szczyty kości policzkowych, wzdłuż nosa, podkreśl łuk kupidyna, a na koniec postaw kropkę nad i na samym środku brody. Promieniejesz! Całość utrwal delikatnym pudrem np. Dr Irena Eris – Matt & Blur Make-up Fixer.

Czy te oczy mogą kłamać?

Daphne patrzy na Simona, on tonie w jeziorach jej oczu, a ty patrzysz w ekran telewizora i prowadzisz ze sobą żarliwą dyskusję: czy ona ma umalowane oczy, czy też nie. Oczywiście, że tak, ale w najbardziej naturalny i przebiegły sposób.

Przydadzą się tutaj matowe cienie. Idealnym wyborem będzie paleta Mattlicious od Paese. Całą powiekę rozjaśnij waniliowym cieniem. Nałóż go również pod łukiem brwiowym. Odrobiną brązowego koloru wzmocnij załamanie powieki. Jeśli chcesz dodać spojrzeniu nieco więcej głębi, przy pomocy ciemnobrązowego oraz małego, płaskiego pędzelka narysuj cienką kreskę tuż przy samej linii rzęs. W ten sposób zagęścisz włoski, jednocześnie robiąc to niezwykle dyskretnie. 

Co z rzęsami? Możesz nic z nimi nie robić, możesz wcześniej przyciemnić je henną albo dyskretnie podkreślić tuszem do rzęs. Sekretem jest tutaj odpowiednie narzędzie. Swoją ulubioną mascarę nałóż przy pomocy pędzelka o kształcie małego wachlarza, np. MAC – Mascara Fan Brush. Dzięki niemu zobaczysz swoje rzęsy w zupełnie nowej, romantycznej odsłonie.

Wiesz, co jednak zachwycało mnie najbardziej przez wszystkie osiem odcinków? Brwi Daphne! Idealne, ale przy tym niesamowicie naturalne. Jak uzyskać taki efekt? Najpierw wyczesz je do góry przy pomocy mydełka, np. Lash Brow – Brush Soap. Nie tylko doda im objętości, ale i utrwali ich kształt na wiele godzin. Następnie przy pomocy pomady dorysuj włoski jedynie tam, gdzie ich nie ma. Dobrze sprawdzi się tu np. L’Oreal – Paradise Pomade Extatic. Pamiętaj: im cieńsze kreseczki narysujesz, tym bardziej naturalny efekt osiągniesz. 

Różane pocałunki

Pierwszy krok do idealnych ust? Nawilżanie. Idealnie gładkie usta są piękne same w sobie i w większości przypadków na tym kończył się w serialu ich makijaż. Nałóż warstwę balsamu Dr. PawPaw i zbierz jego nadmiar po kilku minutach. Jeśli to jednak dla ciebie niewystarczające, wklep w usta odrobinę tego samego różu w kremie, który znalazł się na policzkach lub też użyj Miya – myLIPstick. W ten sposób podkreślisz delikatnie ich kształt i sprawisz, że nie będzie można im się oprzeć.

Subtelny i świeży. Makijaż wyjęty z „Bridgertonów” jest uniwersalnie piękny i świetny na każdą okazję. Do pracy, po zakupy i… na poszukiwania miłości. Przyznam, że chyba się wkręciłam. Czekacie na kolejny sezon?

Najczęściej czytane

Polecane artykuły