Maskara, która zapewnia widowiskowe show!

Fot. Imaxtree

Postanowiłyśmy sprawdzić, czy w cenie 15 złotych można faktycznie otrzymać tak wiele, jak obiecuje nam producent. Przez cały wrzesień testowałyśmy na sobie, czy maskara Variete Lashes Show marki Eveline naprawdę: rozdziela, wydłuża, podkręca i dodaje rzęsom objętości. Sporo zapewnień jak na jeden tusz, prawda?

Maskara Variete Lashes Show, Eveline, 15,99 zł

KUP

Anna Sokołowska

Kiedy po pierwszym nałożeniu nowego tuszu do rzęs, nieświadomie wykrzykuje się „o wow!”, oznacza to jedno: nową miłość od pierwszego wejrzenia. Variete wydłuża rzęsy, pogrubia je, idealnie rozdziela. A wiecie, co jednak podoba mi się w niej najbardziej? Od kiedy jej używam, moje rzęsy codziennie zbierają całe mnóstwo komplementów. Nic więcej mi nie potrzeba!

Anna Kordus

Burleskowe złote opakowanie z maską balową nie jest w moim stylu. Lubię prostsze rozwiązania, jak u mojego ulubieńca Volumix Fiberlast. Prosta, silikonowa, nie za duża, nie udziwniona szczoteczka z gęsto rozmieszczonymi wypustkami, dość precyzyjnie rozdziela rzęsy. Efekty są spektakularne! Wyraźnie (!) wydłuża rzęsy, jednak pełnego efektu możemy się spodziewać dopiero po drugiej, trzeciej warstwie. Nie obsypuje się, ani nie odbija na powiece. Ma bardzo intensywnie czarny kolor. Może nieco sklejać rzęsy, więc wymaga wprawnej ręki podczas aplikacji.

Przed nałożeniem drugiej warstwy tuszu, poczekajcie aż pierwsza przeschnie, dzięki temu unikniecie sklejenia rzęs. Zaraz po otwarciu ten tusz jest dość „mokry”, idealną konsystencję osiągnie po kilku dniach od odpieczętowania, daj mu czas. Niezmiennie uważam, że w kategorii cenowej do 100 złotych Eveline nie ma sobie równych. Każdy może dobrać sobie produkt, który zagwarantuje efekt na jakim mu zależy i to za niewiele ponad 10 złotych! Jednak ponieważ mam obsesję na punkcie długich, ale idealnie rozczesanych rzęs, moje serce nadal należy do jego starszego brata: Volumix Fiberlast.

Kamila Vay

Ta maskara robi naprawdę widowiskowe show! Daje piękne, wydłużone i podkręcone rzęsy. Dzięki drobnej, precyzyjnej, silikonowej szczoteczce mogę pomalować swoje najkrótsze i najdrobniejsze rzęsy. Jest to jeden z TYCH produktów, o który wypytują cię koleżanki, gdy widzą, że masz go na sobie. Maskarę testowałam dla was przez cały miesiąc i ogłaszam, że została moim ulubieńcem września. Nie odbija się, nie kruszy. Przeszła nawet test uronionych łez, bez efektu nędzy i rozpaczy na mojej twarzy.

Aga Brudny

Przyznam bez bicia, że rzadko sięgam po tusze do rzęs z niższej półki cenowej, bo to jak szukanie igły w stogu siana: igła-perełka zdecydowanie tam gdzieś jest, ale droga do jej odnalezienia jest wyboista i wybrukowana bublami kosmetycznymi. Tym bardziej jestem wdzięczna, że test tuszu Eveline Variete był naszym redakcyjnym wyborem. W innym wypadku na pewno bym na niego nie trafiła i już wiem, że także wiele straciła. Maskara daje efekt porządnie wytuszowanych, wydłużonych i lekko pogrubionych rzęs, bez niepotrzebnego sklejania. Silikonowa szczoteczka dobrze łapie nawet małe rzęski, zgarniacz tuszu dozuje idealną porcję produktu: nie za mało, nie za dużo. Głęboka czerń nie blaknie w ciągu dnia, tusz nie kruszy się i nie rozmazuje (poza spacerami w deszczu :)). To jedna z igieł wartych szukania w tym wielkim, kosmetycznym stogu siana.

Ada Grabowska

Maskara Variete Lashes Show idealnie sprawdzi się dla osób z krótkimi rzęsami. Dzięki swojej idealnej, precyzyjnej, niedużej, silikonowej szczoteczce można pomalować nawet te ledwo widoczne włoski. Także, jeśli macie problem z dużymi szczoteczkami i wiecznie się brudzicie przy malowaniu rzęs: Variete to coś dla was! Rozdziela, delikatnie pogrubia i wydłuża rzęsy. Bardzo ją polubiłam, i mimo, że czas miesięcznego testu minął – nadal z chęcią jej używam!

Najczęściej czytane

Polecane artykuły