Kosmetyki na przetrwanie

Fot. Imaxtree

Zabieg w legendarnej klinice dermatologicznej, uroczy gadżet i świetne serum popularnej marki. Te produkty sprawią, że dla mojej skóry zima przebiegnie bezboleśnie.

Dla dziennikarki urodowej zima to czas wyjątkowej aktywności. Można testować nowe zabiegi, peelingi i lasery. Swoje premiery ma mnóstwo kosmetyków pielęgnacyjnych, oczywiście pojawiają się nowe zapachy i kolorówka. Jest w czym wybierać, więc moje biurko i biuro, czyli łazienka są przepełnione nowinkami. Z morza fantastycznych produktów wyłoniło się kilka takich, które sprawiły, że moja skóra traktowana jak poligon doświadczalny, czuła się i wyglądała świetnie.

Czas na kwas

Moja praca w znaczącej mierze polega na gadaniu z ludźmi. Ludźmi, którzy robią kosmetyki, reklamują je, promują, dobierają, doradzają. Nic dziwnego, że po każdej takiej rozmowie, moje urodowe rytuały są nieco modyfikowane. Rozmówczyni, która zrobiła na mnie największe wrażenie w ostatnich tygodniach? Dr Ewa Chlebus, legendarna (nie przesadzając) warszawska dermatolog, do której ustawiają się kolejki (dosłownie, bo zapisy na wizytę odbywają się raz w miesiącu i wszystkie wolne miejsca znikają w kilka minut), powiedziała, że moja skóra ma się całkiem dobrze (gigantyczny komplement!), ale doradziła kilka zmian w codziennej pielęgnacji. I zrobiła mi peeling na bazie kwasów, z retinolem i witaminą C. Ot prosty zabieg, jaki miałam wykonywany wiele razy. Ale tym razem przyniósł totalnie rewelacyjne efekty! Moja skóra już następnego dnia była gładsza i bardziej promienna. Po tygodniu, gdy delikatne łuszczenie ustąpiło, skóra była wyraźnie rozświetlona, jędrniejsza, lepiej napięta. Jeśli rozważasz wykonanie medycznego peelingu, klinika dermatologiczna Nova Derm to miejsce, do którego trzeba zajrzeć. Zwłaszcza że oprócz dr Chlebus przyjmuje tam wielu innych dermatologów, do których zapisy są nieco łatwiejsze.

Nowa grzywa

Po wykonaniu peelingu musiałam zmienić szampon. Dr Chelbus poradziła, żebym myła włosy produktami, które są przezierne, bo zawierają mniej konserwantów i składników, które podrażniają skórę. Strzałem w dziesiątkę okazał się szampon Wella Invigo Volume Boost. Jest delikatny, nie wywołuje reakcji alergicznych, pięknie pachnie i faktycznie dodaje objętości moim nieco oklapniętym i cienkim włosom, ale nie wysusza ich nadmiernie i sprawia, że świetnie się układają.

Delikatny szampon do włosów, Invigo Volume Boost, Wella, 59,98 zł

KUP

Kosmiczna technologia

Oprócz zielonej butelki szamponu, pod prysznicem trzymam kolejną nowość – szczoteczkę do mycia twarzy Foreo Luna fofo. Po pierwsze, to obłędnie ładny gadżet. Zaprojektowany tak, żeby od razu wzbudzać pozytywne skojarzenia. Moja szczoteczka jest w energetycznym, żółtym kolorze. Kolorów do wyboru macie kilka. Okrągłe „jajeczko” do mycia twarzy ma małe wypustki, które masują skórę i delikatnie ją złuszczają, a soniczne wibracje pozwalają dogłębnie oczyścić skórę, bez pocierania. No i jest jeszcze element kosmiczny – Luna fofo w połączeniu z aplikacją analizuje stan skóry i sama dobiera ustawienia szczoteczki. Przy regularnym stosowaniu widać poprawę nie tylko w aplikacji, ale również w lustrze.

Szczoteczka Luna fofo, Foreo, 349 zł

KUP

Hit polskiej marki

Ewidentnie jestem spragniona słońca. I widać to w mojej kosmetyczce. Bo oprócz żółtej szczoteczki mam w niej energetyczną tubkę kremu MIYA myWonderbalm Hello Yellow. Krem ma bogatą konsystencję i opatula skórę niczym kołderka. Nakładam go jako przedostatni etap porannej pielęgnacji. Na wierzch idzie tylko krem z filtrem. Zawiera masło z mango, które pomaga zatrzymać wilgoć w głębi naskórka i przywraca skórze jędrność. Ilekroć sięgam po żółtą tubkę, myślę sobie, że to będzie dobry dzień. A dokładnie taka idea przyświecała założycielkom marki MIYA, gdy tworzyły swoje pierwsze flagowe produkty.

Krem myWonderbalm Hello Yellow, Miya, 22,99 zł

KUP

Nowość urodowego giganta

Nawilżanie skóry to rzecz, o której nigdy nie zapominam. Podobnie jak demakijaż. Codziennie nakładam na twarz kwas hialuronowy, w takiej czy innej postaci. Moim najświeższym odkryciem są małe ampułki Nivea Hyaluron Cellular Filler + Ujędrnienie. Kuracja na 14 dni to dwie fiolki. W każdej jest 5 ml superskoncentrowanego serum z kwasem hialuronowym i boosterem kolagenu. Błyskawicznie nawilża skórę, pomaga spłycać zmarszczki i przywracać skórze jędrność. Kurację stosuję w połączeniu z rollerem z różowego kwarcu, żeby usunąć opuchliznę i poprawić wygląd skóry. Działa!

Ampułki z kwasem hialuronowym Hyaluron Cellular Filler + Ujędrnienie, Nivea, 22 zł

KUP

Najczęściej czytane

Polecane artykuły