Maski w płacie z biocelulozy

maseczki do twarzy z biocelulozy
Fot. @glowrecipe

Zdradzę wam sekret. W moim mieszkaniu mam dwie ulubione szuflady. Najbardziej ulubiona to oczywiście szuflada ze słodyczami (mam nadzieję, że wspaniała Ewa Chodakowska tego nie przeczyta), a ta druga to szuflada z azjatyckimi maskami w płacie. Nawilżające, wybielające, ujędrniające, oczyszczające, kolorowe, pachnące, z zabawnymi nadrukami – kocham je wszystkie. Do niedawna myślałam, że różnią się między sobą tylko wyglądem i składem koktajlu aktywnych substancji, którymi nasączono bawełniane płaty, ale i tutaj czekała na mnie kosmetyczna niespodzianka. Otóż okazuje się, że istnieje specjalny rodzaj masek w płacie, których niezwykłe właściwości wynikają z materiału, z którego są wykonane. Sekret skuteczności kryje się w tajemniczym słowie: bioceluloza.

Bioceluloza – co to takiego?

Jak głosi medyczna encyklopedia: „Biotechnologiczna celuloza powstała na skutek fermentacji prowadzonej przez bakterie Gluconacetobacter xylinum. W początkowym procesie tworzy się pojedynczy łańcuch beta-1,4-glukanu, który następnie przemieszcza się na zewnątrz komórki bakteryjnej. Komórki łańcucha zostają ze sobą połączone, tworząc subfibryle, po czym skręcają się w fibryle. Wskutek tego powstają włókna biocelulozy, które składają się z około 1000 łańcuchów glukanu. Bioceluloza różni się od celulozy trójwymiarową strukturą oraz 100-krotnie mniejszymi rozmiarami włókien. W medycynie bioceluloza zwana jest „substytutem skóry”. Już 20 lat temu wykorzystywano ją w implantologii do rekonstrukcji naczyń krwionośnych, chrząstek ucha czy nosa. Dzięki swojej nano-włóknistej budowie jest idealnym środowiskiem do regeneracji skóry czy leczenia ran poparzeniowych.”

Encyklopedii już podziękujemy. Brzmi mądrze, ale, przepraszam bardzo, jak to to się przekłada w praktyce na działanie mojej maski?

Różnica, która ma znaczenie!

W kosmetyce bioceluloza jest materiałem wykorzystywanym w zabiegach klasy premium. Poprzez trójwymiarową strukturę włókien może ona utrzymać w sobie bardzo duże ilości wody (do 200-krotności swojej masy), które stopniowo uwalniane są do skóry. Dzięki temu otrzymujemy efekt maksymalnego nawilżenia skóry, ponieważ wilgoć jest jakby „pompowana” do głębszych jej warstw. Duża kompatybilność komórkowa pomiędzy ludzką skórą a biocelulozą sprawia, że maski wykonane z biocelulozy są lepszym transporterem aktywnych substancji niż klasyczna bawełna. Unikatowa budowa tego cudownego włókna sprawia, że materiał doskonale przylega do powierzchni, tworząc tzw. „drugą skórę”, a to skutkuje lepszą absorpcją substancji aktywnych w każdej, nawet najmniejszej zmarszczce. To jednak nie koniec długiej listy zalet pani Biocelulozy. Maski biocelulozowe mają dodatkową zdolność chłodzenia, czyli natychmiastowo odświeżają, koją, łagodzą podrażnienia i redukują opuchnięcia. Dzięki swojemu turbo-działaniu tego typu maski klasyfikuje się jako „zabieg bankietowy”, dający ekspresowy, spektakularny efekt. 

briskin, 6$

KUP

111SKIN zestaw 5 masek, 85£

KUP

A co na to moja skóra? Moja skóra, gdyby mogła, otulała by się biocelulozowymi maskami rano, w południe i wieczorem. Do moich ulubionych należą maski marki Seoulista Beauty oraz japońska maska DHC. Niestety, Biocelulozowe-niebo-dla-skóry kosztuje więcej niż maska bawełniana, ale trzeba przyznać, że efekt jest absolutnie wart swojej ceny. Parafrazując hasło reklamowe: „Twój kot kupowałby Whiskas” – „Twoja skóra kupowałaby biocelulozę”. 

Najczęściej czytane

Polecane artykuły