Mistrz multitaskingu

elizabeth arden eight hour cream

Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach wiele słów uległo kompletnej dewaluacji przez powszechne szastanie nimi na prawo i lewo. Przykładami takich terminów są: „miłość”, „wolność”, „tolerancja” i co najgorsze, „kosmetyk kultowy”. Zastanawiam się więc, jakie kryteria powinien spełniać produkt, żeby uczciwie zasłużyć na miano kultowego? Czy wystarczy prawie 100-letnia historia, wysoka, wciąż utrzymująca się pozycja na liście światowych bestsellerów, 115 nagród w corocznych rankingach „best of the best”, niekończące się grono wielbicieli zaczynając od celebrytów, poprzez modelki i topowych makijażystów, aż na przeciętnej Kowalskiej kończąc? Jeśli to wystarczy, to z czystym sumieniem przedstawiam wam iście kultowy kosmetyk, który na skali kultowości bardziej kultowy być już chyba nie może (5 krotne użycie słowa „kultowy” w jednym zdaniu jest zabiegiem celowym, służącym egzageracji) czyli oto i on- niezastąpiony 8 Hour Cream albo raczej 8-kultowy-Hour-kultowy-Cream marki Elizabeth Arden.

Elizabeth Arden Eight Hour Cream Skin Protectant, 76 zł

KUP

Lekcja historii

Jak mawiają: sukces ma wielu ojców. W tym przypadku jest nie inaczej i formularz rejestracyjny 8 Hour Creme wyglądałby mniej więcej tak:

– imię matki: Elizabeth Arden, a właściwie Florence Nightingale Graham

– imię ojca: przypadek

Jak to przypadek? Odpowiadając na to pytanie musimy odrobić zaległości z lekcji historii. Otóż  historia powstania naszego bohatera sięga lat XX ubiegłego stulecia kiedy to 8 Hour Cream został wynaleziony do leczenia….uwaga… siniaków na kolanach koni Miss Arden. I gdyby właśnie nie przypadek, który sprawił, że zaufany klient Elizabeth Arden użył regenerującej maści na stłuczone kolano swojego syna (które wyzdrowiało w 8 godzin i stąd właśnie wzięła się nazwa), to ten oto genialny produkt wciąż byłby w…stajni. Na szczęście lecznicza receptura 8 Hour Cream została pomyślnie oddana w ręce gatunku ludzkiego i w 1930 roku wkroczyła na amerykański rynek otwierając szczęśliwe dzieje imperium kosmetycznego Elizabeth Arden. 

Dlaczego kultowy?

Co sprawia, że tubka 8 Hour Cream sprzedaje się na świecie co 15 sekund a w gronie wiernych fanów znajdziemy tak zaszczytne osobistości jak Natalie Portman, Marilyn Monroe, Victoria Backham czy Kourtney Kardashian? Sekret tkwi w unikatowym składzie tego kosmetyku czyli w doskonałej proporcji  składników, wśród których role pierwszoplanowe grają wazelina, lanolina, kwas salicylowy i witamina E. To dzięki nim 8 Hour Cream sprawdza się w regeneracji spierzchniętych ust, jako produkt pielęgnujący suche dłonie czy pięty, przy zmiękczaniu skórek w trakcie domowego manicure, nie zapominając o jego cudownych właściwościach leczniczych przy okazji otarć, czy oparzeń. Oto mistrz multitaskingu!

Jak używać 8 Hour Cream?

A co robi 8 Hour Cream w kufrze każdego szanującego się makijażysty? Ciężko pracuje. 8 Hour Cream ze swoim przezroczysto-morelowym kolorem genialnie dodaje blasku skórze tworząc efekt wilgotnej, nawilżonej do granic możliwości, zdrowej skóry z lustrzanym blaskiem. Oprócz tego nałożony na powiekę daje efekt mokrego oka tzw. glossy eye, a poza tym świetnie sprawdza się jako utrwalający wosk do brwi i nabłyszczacz do ciała. Jednym słowem wystarczy wysmarować się nim od stóp do głów i czekać na wyrazy zachwytu.

Zapach

Receptura 8 Hour Cream niezmiennie od prawie 100 lat pielęgnuje skórę milionów kobiet na całym świecie i jedynym „ale” dla wielu z nas był  jego charakterystyczny, intensywnie ziołowy zapach. Jedni go kochają i żyć bez niego nie mogą, a dla innych (moją skromną osobę włączając) był on zbyt…charakterystyczny. Tutaj składam moje osobiste podziękowania marce Elizabeth Arden za stworzenie wersji bezzapachowej, którą zużywam w ilościach przemysłowych.

Jestem pewna, że 8 Hour Cream Skin Protectant był, jest i będzie kultowy nawet za kolejne 100 lat więc jeśli jeszcze go nie wypróbowałaś to nie trać czasu i zdobądź swoją cudotwórczą tubkę.  A swoją drogą zastanawiam się, czy wciąż jeszcze można go napotkać w stajni?  

Najczęściej czytane

Polecane artykuły