Pielęgnacja cery naczynkowej

Pielęgnacja Cery Naczynkowej
Fot. Monika Szwed

Powiem Wam tak, z obsługi cery naczynkowej i trądziku różowatego mogłabym napisać co najmniej magistra. Za każdym razem, kiedy maluję kogoś, kto zmaga się z podobnymi problemami skórnymi, co ja, polecam swoje ulubione kosmetyki, zabiegi i miejsca. Doszłam do wniosku, że może warto by w końcu spisać tę wiedzę dla wszystkich zainteresowanych i opowiedzieć o tym, jak pielęgnować cerę naczynkową. Bierzcie z tego i jedzcie, jak to mówią – a raczej smarujcie i wklepujecie. Mam nadzieję, że ta wiedza się Wam przyda i pomoże. Już niejedna koleżanka, modelka i klientka – skorzystały z moich rekomendacji w tym konkretnym temacie i żadna z nich jeszcze nie wróciła z reklamacjami. A to chyba o czymś świadczy i znaczy, że działa!

Specjalnie dla Was produktowe i zabiegowe kompendium wiedzy, które po długim czasie mojej bezskutecznej walki z widocznym rumieniem, nareszcie okazały się być strzałem w dziesiątkę i nareszcie! przyniosły oczekiwane rezultaty.

Cera naczynkowa i trądzik różowaty

Czym się charakteryzuje cera naczynkowa? To cera wrażliwa, skłonna do reaktywności na różne zmienne warunki i sytuacje. To skóra zazwyczaj cienka, delikatna, z widocznymi (bardziej lub mniej) pojedynczymi naczynkami, pajączkami lub w „gorszej” fazie – rumieniem. Osoby mające cerę naczynkową są też niestety (o czym przekonałam się sama) bardzo podatne na trądzik różowaty.

Co to takiego? To choroba zapalna skóry twarzy, często przewlekła. Przyczyn powstania trądziku różowatego jest wiele, czasem są nabyte, czasem genetyczne. Pojawia się najczęściej między 20-tym, a 30-tym rokiem życia. Znany inaczej jest jako rosacea. Zazwyczaj obejmuje środkową część twarzy – nos i policzki (często w postaci „motylka”). Charakteryzuje się poszerzonymi, spękanymi naczyniami krwionośnymi, widocznym rumieniem, a w zaawansowanym stadium nawet krostkami, grudkami i widocznymi stanami zapalnymi na powierzchni skóry.

Oczywiście choroba powinna być zdiagnozowana przez dermatologa. Rodzaj leczenia trądziku różowatego zależy od stanu, w jakim znajduje się skóra i aktualnym stadium choroby – ale o tym opowiem następnym razem.

Czego unikać mając cerę naczynkową?

Jeśli macie cerę naczynkową lub trądzik różowaty najlepiej jest unikać następujących czynników:

-stresu

-dużych skoków temperatur

-wszystkich rodzajów sauny

-ostrego jedzenia

-nadmiernego stresu

-nabiału w diecie

-alkoholu

-kosmetyków zawierających alkohol i podrażniających skórę

Sposób na stres

Jeśli mimo chęci, ze względu na charakter, sytuację życiową lub pracę, ciężko Wam wyeliminować stres, polecam coś co pomogło mi. Olejek CBD. Stosuję go codziennie rano i wieczorem, czasami w ciągu dnia, po kilka kropli. Więcej o olejku CBD i jego zbawiennych właściwościach (nie tylko na stres!) przeczytacie w naszym artykule o CBD właśnie.

Oczyszczanie

Jest kilka ważnych zasad, jeśli chodzi o oczyszczanie i demakijaż cery naczynkowej i tej z trądzikiem (lub skłonnościami) różowatym. Przed wszystkim delikatnie. Polecam demakijaż kilkufazowy. Ja najczęściej najpierw po prostu biorę prysznic, podczas którego makijaż już częściowo moknie i się rozpuszcza pod strumieniem ciepłej wody. Następnie używam lekkiego żelu do demakijażu. W moim przypadku jest to żel przeznaczony do skóry wrażliwej i naczynkowej, zawierający kwas laktobionowy (działanie łagodzące i przeciwzapalne), pantenol i wyciąg z rumianka. Jest bardzo wydajny. Starcza na długie miesiące. Łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia i stany zapalne, delikatnie nawilża, przyspiesza procesy gojenia, regeneruje, wygładza, zmiękcza, wzmacnia barierę ochronną, a przy okazji świetnie czyści i zmywa makijaż. Każdy makijaż. I nie ma nim nieprzyjemnego uczucia ściągniętej skóry. Rewelacyjny.

Po zastosowaniu żelu, przecieram delikatnie okolice oczu i rzęsy płynem micelarnym na płatku kosmetycznym. Jeśli nie muszę, staram się unikać pocierania płatkami całej skóry. Skóra naczynkowa nie lubi nadmiernego pocierania. Mam dwa ulubione płyny micelarne: Bioderma Sensibio H2O do cery wrażliwej i świetna polska marka kosmetyczna Basic Lab, z płynem Micellis, dedykowanym cerze naczynkowej i wrażliwej.

Duży plus za cenę, pojemność i wydajność płynu Basic Lab. Od kiedy tylko poznałam, używam do dziś. Jego formuła bogata jest m.in. w pantenol, ekstrakt z wody różanej i witaminę PP. Daje poczuje nawilżenia, łagodzi podrażnienia, przyspiesza regenerację, wzmacnia naczynka i wspomaga codzienną pielęgnację wymagającej skóry naczynkowej. Świetnie zmywa makijaż.

Żel Upwashing Sensitive Skin, Peel Mission, 150 zł

KUP

Płyn Micelarny do skóry naczynkowej i wrażliwej, Basic Lab, 39,90 zł

KUP

Peelingi dla cery naczynkowej

Teraz coś o czym warto pamiętać. Cera naczynkowa i ta z trądzikiem różowatym nie lubi być dodatkowo podrażniana. Zatem moi drodzy, Panie i Panowie, stajrajcie się unikać wszelkiego tarcia. Choćby nie Wam jak Was kusiły piękne szczotki, szczoteczki i myjki do twarzy – nie dla Was te zabawki. Unikajcie też peelingów tradycyjnych, zarówno gruboziarnistych, jak i drobnoziarnistych.

Jednak nawet naczyniowa i z rumieniem skóra powinna być regularnie, delikatnie „złuszczana” i stymulowana. Peelingi na jakie powinniście się przerzucić to peelingi enzymatyczne. Są to peelingi łagodne, a nadal działają i przynoszą rezultaty. Zawierają enzymy roślinne, owocowe, które po zetknięciu się z naskórkiem delikatnie go złuszczają. Mają też kilka dodatkowych właściwości – rozjaśniają przebarwienia, oczyszczają twarz i pory, pomagają pozbyć się suchego, martwego naskórka i poprawiają koloryt. Dobrym wyborem dla wrażliwców są też maski złuszczające. Maska i złuszczenie w jednym.

Jeśli natomiast na Waszej skórze występują już zmiany trądzikowe lub stany zapalne – wówczas lepiej samemu nic nie złuszczać, a udać się do kosmetologa na konsultacje!

Peeling enzymatyczny Papaya Enzyme Peel, Peel Mission, 120 zł

KUP

Maska złuszczająca, 2 – in 1 Purifying Facial Mask & Exfoliator, Lavido, 139 zł

KUP

Maska złuszczająca Detox Activated Charcoal Mask, Cosmedix, 279 zł

KUP

Tonizacja cery naczynkowej i z trądzikiem różowatym

Tonizacja skóry to ta część pielęgnacji, o której często zapominacie lub bagatelizujecie. Tonik musi być odpowiednio dobrany do potrzeb skóry. Dla Was, zmagających się z rosacea, rumieniem i naczynkami, zdecydowanie polecam Aza Tonik Peel Mission. Zawiera kwas azelainowy, wyciąg z rumianku rzymskiego, witamina B3, panthenol, allantoina. Składniki te mają właściwości łagodzące rumień, zmniejszają powstawanie zmian trądzikowych, minimalizują trądzik różowaty, wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, wyciszają i zmniejszają przebarwienia.

Stosuję rano i wieczorem. Nie używam go na płatkach kosmetycznych. Nalewam odrobinę na ręce i wklepuję tonik bezpośrednio na oczyszczoną skórę.

Tonik Aza, Peel Mission, 99 zł

KUP

Glinki dla cery naczynkowej

O glinkach przeczytać możecie już na naszej stronie, w jednym z artykułów dotyczących glinek i ich właściwości. Te, które rekomenduję dla skóry naczynkowej do glinki białe i różowe, ponieważ mają one właściwości stricte łagodzące i antyzapalne. Uwielbiam glinki z Ministerstwa Dobrego Mydła. Tanio i dobrze. Mieszam je najczęściej z solą fizjologiczną (kupuję w aptece zawsze większy zapas) lub octem jabłkowym (który sam w sobie również ma zbawienne właściwości dla skóry).

Mgiełki

Cera wrażliwa, naczynkowa, czy z trądzikiem różowatym, ma często skłonności do nadmiernego wysychania. Zatem, pamiętajcie, po pierwsze dużo wody w ciągu dnia! Po drugie nawilżanie z zewnętrz. Polecam wszelkiego rodzaju mgiełki nawilżające i wody termalne. Stosuję rano, wieczorem i często w ciągu dnia. Moje ukochane to różane. Uwielbiam za zapach! Dodatkowo mają działanie łagodzące.

Woda termalna, Uriage, 20,99 zł

KUP

Mgiełka różana, Make Me Bio, 16 zł

KUP

Acerola Cytrusowa Esencja, Iossi, 108 zł

KUP

Kremy nawilżające do cery naczynkowej

Same mgiełki często nie wystarczą, by dobrze nawilżyć skórę. Jeśli chodzi o kremy – próbowałam ich naprawdę całe mnóstwo. Jest kilka, które mocno polecam, bo dobrze nawilżają, a dodatkowo wspierają nasze działania antynaczynkowe i antytrądzikowe. Wszystkie zostały selektywnie dobrane przez moją kosmetolog, Różę Cybulską, do potrzeb mojej skóry, w różnych momentach „terapii”. Każdy z nich jest trochę inny, więc tutaj zatrzymamy się na dłużej. Może działanie któregoś z nich przypadnie Wam do gustu i Waszych aktualnych potrzeb.

Krem aktywny estGen – świetny krem na czas regeneracji po zabiegach kosmetycznych czy laseroterapii. Stosując ten krem robimy sobie „kurację”. Dobrze używać jest go rano i wieczorem i zużyć do końca. Świetnie wpływa na procesy regeneracyjne, naprawcze. Przyspiesza gojenie. Działa przeciwzapalanie. Odbudowuje płaszcz hydrolipidowy.

Krem aktywny estGen, 130 zł

KUP

Krem nawilżający SensiSkin Soothing Cream anti-redness, Purles – delikatny krem nawilżający, kojący i łagodzący. Przy regularnym stosowaniu czuć, że wspiera wszystkie inne działania, wygładza i nawilża, łagodzi podrażnienia. Wzmacnia i uelastycznia naczynka, koi i zmiękcza. Ja go stosuję, gdy skóra jest w miarę „normalna” lub gdy potrzebuje ukojenia i wyciszenia. Zawiera ekstrakt z oczaru wirginijskiego, ekstrakt z aloesu zwyczajnego, ekstrakt z kasztanowca. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż. Idealny po zabiegach. Nie piecze, nie ściąga. Taki, że go nie czuć.

Krem nawilżający SensiSkin Soothing Cream anti-redness, Purles, 84 zł

KUP

Krem złuszczający 120 Restoring Night Peel, Purles – przeznaczony stricte do skóry naczyniowej i z problemem trądziku różowatego. Krem do stosowania na noc o właściwościach złuszczających oraz obkurczających naczynia krwionośne. Połączenie tych dwóch daje rewelacyjne efekty. Delikatnie złuszcza, nawilża, działa przeciwzapalanie, poprawia koloryt, odżywia, łagodzi, redukuje podrażnienia skóry oraz zmniejsza zaczerwienienia.

Krem złuszczający 120 Restoring Night Peel, Purles, 109 zł

KUP

Krem Natural Active, Beta – Skin – to taki ratunek dla skóry wyjątkowo wrażliwej, suchej, skóry z AZS, łojotokiem, łuszczycą, czy skórą popękaną. Idealny po zabiegach, każdego rodzaju. A czasami też po prostu na noc. Odbudowuje, regeneruje, nawilża, zmniejsza podrażnienia, ma działanie gojące, kojące, wyciszające i zmniejszające zaczerwienienia. Bardzo go lubię, bardzo polecam. Gęstsza konstystencja, ale dobrze nawilża i szybko się wchłania. Nie klei się. Sprawdza się też na dzień, pod makijaż.

Krem Natural Active, Beta – Skin, 63 zł

KUP

Serum dla cery naczynkowej

Witamina C to nasz absolutny sprzymierzeniec. Ma działanie antyoksydacyjne, rozjaśnia przebarwienia, niweluje rumień, uszczelnia naczynia krwionośne, uelastycznia, przyspiesza procesy gojenia. Także samo dobro, proszę stosować. Rano i wieczorem. Na rynku kosmetycznym znajdziecie całe mnóstwo świetnych ser, kremów, mgiełek zawierających witaminę C. To serum, które polecam jest lekkie, dobrze się wchłania, nie pozostawia śladów czy nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia i świetnie sprawdzają się na co dzień, nawet pod makijaż.

Jedno z moich ulubionych i najlepszych, jakie miałam, przeznaczone stricte do cery naczynkowej, serum Esteticus, polskiej marki kosmetycznej Basic Lab.

Jest to kuracja przeciwzmarszczkowa i wzmacniająca ściany naczynek. Serum zawiera 10% stężenie witaminy C w formie Ascorbyl Glucoside, ekstrakt z miłorzębu japońskiego, kwas ferulowy i witaminę E i pantenol. Składniki te wpływają na wzmocnienie i uszczelnienie naczynek, jednocześnie działając przeciwzapalnie. Serum regeneruje, nawilża, ma działanie rozjaśniające, przeciwzmarszczkowe. Wyrównuje koloryt. Przy regularnym stosowaniu, widać różnicę na skórze, widoczność zaczerwienienia i pajączków jest mniejsza. Wystarczy kilka kropli rano i wieczorem. Ze względu na skład, zapach jest dość specyficzny, ale nie oceniałabym go negatywnie. Raczej neutralny.

Serum Esteticus z wit. C Ascorbyl Glucoside 10%, kwasem ferulowym i ginko biloba, Basic Lab, 69,90 zł

KUP

Suplementy dla cery naczynkowej

Jest kilka suplementów, które warto brać, jeśli ma się problemy z naczynkami. Zanim to jednak zaczniecie, zróbcie badania krwi i skonsultujcie się z lekarzem lub/i dietetykiem.

Po pierwsze witamina C. Warto ją stosować nie tylko z zewnątrz, ale przede wszystkim od wewnątrz. Oprócz wspierania naszej odporności, będzie wpływać zbawiennie na naczynia krwionośne. Dodatkowo pomaga w syntezie kolagenu (stosując kolagen pamiętajcie o jednoczesnym stosowaniu witaminy c!). Wyciąg z kasztanowca – wspomaga leczenie problemów naczyniowych, uszczelnia ściany naczyń krwionośnych, hamuje powstawanie obrzęków, łagodzi, działa przeciwzakrzepowo. Czerwona koniczyna – działa antyoksydacyjnie, wzmacnia naczynia krwionośne, a przy okazji zmniejsza poziom złego cholesterolu i działa łagodząco na napięcia przedmiesiączkowe lub w trakcie okresu. Oprócz tego cynk, magnez i wapno. Ale to znajdziecie w większości dobrych mieszanek witaminowych, tzw. multiwitaminach.

Makijaż korygujący zaczerwienienia skóry

Co stosować, by skorygować zaczerwienienia skóry, jednocześnie jej nie obciążając? Mam kilka ulubionych, sprawdzonych produktów do makijażu, które jednocześnie mają właściwości pielęgnacyjne oraz posiadają ochronę SPF. Polecałam je już nie raz, polecam kolejny!

Cicapair od Dr Jart – mój ideał na co dzień. Niech Was nie przestraszy jego zielony kolor. Jest lekki i wspaniale niweluje zaczerwienienia. Czasami używam go solo, a czasami jako bazę pod lekki podkład i korektor. Dostępny w Sephorze, w dwóch pojemnościach. Bardzo, bardzo wydajny.

Krem koloryzujący Cicapair, Dr Jart, 15 ml, 59 zł

KUP

Krem CC Erborian Red Correct – ta zielona tubka. Podobne działanie do Cicapair. Zielonkawy krem po zetknięciu się ze skórą zmienia odcień na naturalny kolor skóry, dostosowuje się, wyrównuje i ujednolica koloryt, niweluje zaczerwienienia. Świetny kosmetyk! Naprawdę polecam.

Krem CC Red Correct, Erborian, 179 zł

KUP

Dobry kosmetolog i zabiegi

Oprócz kosmetyków, pamiętajcie, że musicie mieć dobrą opiekę odpowiedniego specjalisty. Pielęgnacja domowa to jedno, ale w leczeniu trądziku różowatego, kwestii naczynkowych i rumienia zdecydowanie potrzebować będziecie wsparcia eksperta. Polecam Wam dwie wspaniałe osoby, które dbają o mnie i moją cerę.

Pierwszą z nich jest Róża Cybulska, właścicielka salonu Da’Room. Wyprowadziła mi cerę z niejednych tarapatów i doprowadziła skórę praktycznie do perfekcji. Cała terapia trwała kilka miesięcy. Na początek zrobiłyśmy serię różnych kwasów, mających na celu złagodzenie stanów zapalnych – i tak też się stało. Szczególnie polubiłam Blueberry Peel Cosmedix – delikatny, nie podrażnia skóry, złuszczanie jest niemal niewidoczne, a dodatkowo ładnie oczyszcza pory i rozświetla. W międzyczasie dość regularnie naświetlałyśmy twarz czerwonym i niebieskim światłem LED, które pobudzaą produkcję kolagenu, stymulują procesy zachodzące w skórze, dzięki czemu przyspieszane są procesy regeneracyjne i zmniejszane zaczerwienienia i stany zapalne. Oprócz tego na przestrzeni dłuższego czasu, wtłaczałyśmy w skórę witaminę C dla rozjaśnienia, kwas hialuronowy dla nawilżenia, i preparat estGen dla przyspieszenia odnowy i regeneracji naskórka.

Ponad to, muszę to powiedzieć, Róża to mistrzyni masażu powięziowego i liftingującego twarzy. Dzięki niemu skóra jest w bardzo dobrej kondycji, a twarz w ogóle puchnie. Spróbujcie raz, a pokochacie na zawsze. To tylko o czym musicie pamiętać, to żeby nie zaczynać od masażu, jeśli Wasza skóra jest bardzo podrażniona i występuje duży rumień. Najpierw trzeba złagodzić stany zapalne, wzmocnić naczynia, a dopiero potem masować. My zaczynałyśmy od lżejszego masażu używając kamienia Gua Sha oraz metody zwanej „cupping” dla poprawy ukrwienia niwelowania obrzęków. Kiedy wszystko się znormalizowało (po kilku miesiącach terapii) można było porządnie masować. Przyznam szczerze, uwielbiam te masaże, ich efekt jest po prostu oszałamiający.

Drugą kosmetolog, którą Wam polecam jest Alexa Antczak z Quantum Cliniq. Alexa leczy, a właściwie dolecza moją cerę laseroterapią (używając głowicy IPL, laser Etherea). IPL wykorzystuje światło (bezpieczną wiązkę światła, o odpowiedniej długości) w leczeniu różnego rodzaju problemów natury estetycznej i chorób skóry. Każdy z parametrów jest odpowiednio dopasowany do zabiegów na różne problemy skórne (takich jak zmiany naczyniowe, trądzik różowaty czy przebarwienia). Laser wyposażony jest w system chłodzenia. Nie są najprzyjemniejsze, ale nie wymagają znieczulenia. Dyskomfort jest do przeżycia.

Po zabiegach u Róży, zdecydowałam się jeszcze dodatkowo na laser, tak by finalnie i ostatecznie pozbyć się pozostałości rumienia. Już po kilku dniach widać efekty. Jak na laser – to tylko do Alexy! Laseroterapię należy wykonać w serii, w zależności od stanu skóry, 4-5 razy. Wtedy przyniesie najlepsze i najtrwalsze efekty. W zależności od potrzeb warto powtarzać zabieg raz w roku. I jeśli się zdecydujecie, zalecanym, najlepszym okresem na wykonanie laseroterapii jest jesień i zima. Minus jest taki, że trochę kosztowna ta impreza. Niemniej, warto!

*Zaznaczam, że opowiadam o swoich osobistych doświadczeniach. Skóra skórze nierówna, i na pewno lepiej jest wcześniej skonsultować sytuację z dermatologiem lub kosmetologiem i poddać się odpowiednim konsultacjom, diagnozie i badaniom.

Podzielcie się koniecznie swoimi sprawdzonymi kosmetykami do pielęgnacji cery naczynkowej w komentarzach poniżej. Jestem ciekawa Waszych ulubieńców i opinii.

Najczęściej czytane

Polecane artykuły