Uff jak gorąco!

Foto. Martyna Galla, modelka: Sylwia Łupińska/ Wave Management

Jak radzić sobie z upałem? Warto to wiedzieć, gdy ten nie odpuszcza. Uciekając przed wysokimi temperaturami, nasi przodkowie chronili się w zacienionych jaskiniach i rozpadlinach skalnych, a my – ludzie XXI wieku, w kosmos latamy, atomami się bawimy, ale w kwestii radzenia sobie z upałem nie poszliśmy zbytnio do przodu. To wszechogarniające uczucie nieznośnego ciepła wciąż odbiera nam siły, urodę i ochotę do życia, a my – biedni ludzie, szukamy skutecznych sposobów na choćby chwilowe ochłodzenie.

W akcie kompletnej bezradności przeciągle przytulamy się do klimatyzatorów lub chyżo skaczemy do basenów. Warto jednak wspomnieć, że idealnym rozwiązaniem byłoby opanowanie sztuki zmiennocieplności, której sekret wciąż pozostaje w rękach nieprzyjaznych żab, niechętnych, by dzielić się wiedzą tajemną. Tak więc, olać żaby – pora przekonać się, jak radzić sobie z upałami!

Ochładzanie, orzeźwianie, nawadnianie i tak w kółko. Od środka i od zewnątrz. Brzmi jak jedynie słuszny plan na przetrwanie ostatnich tygodni lata. A że nie wszyscy mamy pod ręką przyjemnie szumiący, chłodny ocean, przybywamy ze sprawdzonymi sposobami na podręczne cool beauty. Miłego orzeźwiania.

Oczy i okolice wokół oczu

Nic tak nie odbiera nam uroku, jak zmęczone, podpuchnięte oczy. Upał, promienie słoneczne, godziny spędzone przed ekranem komputera czy telefonu, klimatyzacja, wieczne niewyspanie, alergie – oto nasi wrogowie. Sposobów na natychmiastowe obkurczenie worków pod oczami, odświeżenie spojrzenia i przyjemne ochłodzenie okolicy oczu mamy na szczęście pod dostatkiem.

Zmęczone oczy kontra upały – jak sobie z nimi radzić? Zaczynamy od sposobów babuni, czyli kuchennej „krioterapii”. Szybką terapię zimnem w domowych warunkach możemy wykonać, używając schłodzonych łyżeczek lub kostek lodu owiniętych w cienką gazę. Niestety domowe sposoby mają swoje wady: kostka lodu szybko się rozpuszcza zalewając nam oczy wodą, a zimne łyżeczki ogrzewają się w mgnieniu oka. Dlatego warto sięgnąć po beauty gadżety, które zimno kumulują nieco dłużej: chłodzące rollery przeznaczone do masażu okolicy oczu, maski żelowe (lub kamienne) i chłodzące płatki żelowe pod oczy wielorazowego użytku. W okresie letnim warto również zaopatrzyć się w lekki, żelowy krem pod oczy i hydrożelowe płatki pod oczy, które najlepiej na stałe ulokować w lodówce. Dzięki temu ulgę dla oczu i przyjemne ochłodzenie będziemy mieć zawsze w pogotowiu.

Chłodzący stick pod oczy, Milk Makeup, 57 zł

KUP

Chłodzące płatki żelowe na oczy wielokrotnego użytku, NPW, 29 zł

KUP

Maseczka kojąca do oczu, Zoe Ayla, 278 zł

KUP

Hydrożelowe płatki pod oczy, Isana, 7,99 zł

KUP

Różdżka do masażu okolicy oczu, Cryotherapy Instant Eye De-Puffing Wand, Estee Lauder, 195 zł

KUP

Chłodzące płatki pod oczy, Perfecta, 3,99 zł

KUP

Wałek do masażu okolicy oczu, Revolution Skincare, 36 zł

KUP

Chłodzący fluid pod oczy, Rituals, 107 zł

KUP

Twarz

Najprościej byłoby włożyć głowę do lodówki i zamknąć szczelnie drzwi, jednak ze względu na charakterystyczne dla gatunku homo sapiens ograniczenia anatomiczne nie jest to w pełni bezpieczny sposób na ochłodzenie twarzy. Na szczęście producenci kosmetyków przybywają z pomocą – wiedzą, jak sobie radzić z upałami i proponują dziesiątki produktów oraz beauty gadżetów, które przyjemnie chłodzą i odświeżają.

Do użytku domowego szczególnie polecamy gadżety do masażu twarzy, które można schłodzić w lodówce: kamienne rollery, kamienie qua sha, metalowe masażery. Już od pierwszych chwil „zimnego masażu” skóra uspokaja się, ujędrnia, a nas ogarnia błogi stan krio-relaksu, który szczególnie polecamy do porannego frappe. To świetny sposób na to, jak radzić sobie z upałem w mieszkaniu  – a jak radzić sobie z upałem w pracy? W ciągu dnia szybkie ochłodzenie przyniosą nam znane i lubiane mgiełki do twarzy, naturalne hydrolaty, chłodzące sticki do twarzy, a także niezastąpione na upały wody termalne, które uzupełniają niedobory mikro i makroelementów (które w zawrotnym tempie tracimy w procesie wzmożonej potliwości). Po upalnym dniu nic nie cieszy bardziej niż schłodzona, nawilżająca maska w płacie lub w postaci chłodnej, żelowej galaretki. Do tego tylko chłodząca maska na oczy i maksymalny relaks „na chłodno” gwarantowany.

Kwarcowy kamień gua sha, Crystallove, 91,50 zł

KUP

Chłodzące crio-sticki do twarzy, Biologique Recherche

KUP

Kwarcowy roller do twarzy, Veoli Botanica, 99 zł

KUP

Woda termalna, 51,99 zł Uriage,

KUP

Chłodząca, nawilżająca, żelowa maseczka z ogórka, Peter Thomas Roth, 199 zł

KUP

Ciało

I znów będę monotematyczna. Najlepiej byłoby wskoczyć na 5 minut do lodówki … ale to opcja dla nielicznych posiadaczy nadzwyczaj dużych i pustych lodówek. Jak więc radzić sobie w czasie upałów? W wersji urlopowej najlepiej sprawdza się regularne schładzanie całego ciała w morzu, jeziorze lub innym akwenie, a w wersji poza-urlopowej: szybki, chłodny prysznic. Zimne prysznice nie tylko przynoszą chwilową ulgę, ale mają także zbawienny wpływ na nasz układ immunologiczny, nerwowy i krwionośny (o ujędrnianiu pośladków już nie wspomnę).

W przypadku kiedy akurat nie mamy pod ręką morza, jeziora lub chłodnego prysznica przyjemny efekt orzeźwienia w wersji mini możemy osiągnąć poprzez mokry, schłodzony ręcznik. Kosmetycznego ochłodzenia dostarczą nam popularne latem żele po opalaniu, a także klasyczny żel aloesowy. Ulgę zmęczonym i opuchniętym nogom i stopom przyniosą mgiełki i żele z dodatkiem mentolu, który dodatkowo potęguje przyjemny efekt chłodzenia. Dla wzmocnienia efektu „chill” polecamy przechowywać wszystkie kosmetyki w postaci żelowej w jedynym słusznym w okresie letnim miejscu, czyli w lodówce. W tym miejscu warto wspomnieć o designerskich lodówkach kosmetycznych, które oprócz niewątpliwej wartości estetycznej powoli stają się niezastąpionym beauty gadżetem, szczególnie jeśli swoje pielęgnacyjne rytuały, zamiast w kuchni, wolimy wykonywać w łazience lub sypialni.

Żel aloesowy, Holika Holika, 35,90 zł

KUP

Chłodząca mgiełka do stóp, Yasumi, 39 zł

KUP

Żel po opalaniu Posthelios, La Roche-Posay, 68,30 zł

KUP

Balsam chłodzący do stóp, Gehwol, 27,55 zł

KUP

Mini lodówka na kosmetyki, Beauty Fridge, 99$

KUP

Chłodzący ręcznik, HMS, 17,50 zł

KUP

Ciało od środka

Wraz ze wzrostem temperatur rośnie również zapotrzebowanie organizmu na wodę niezbędną do poprawnego wszystkich procesów metabolicznych naszego organizmu, w tym także do termoregulacji. Kwestia dobrego nawodniania naszego ciała wiąże się nie tylko z potrzebą uzupełnienia ubytku H2O, ale także cennych elektrolitów, które tracimy w trakcie wzmożonego pocenia się.

Oto, jak radzić sobie z upałem od wewnątrz. W zależności od masy ciała, stylu życia, aktywności fizycznej i oczywiście temperatury otoczenia średnio zaleca się picie od 2,5- 3,5 l wody dziennie. Badania naukowe pokazują jednak, że wbrew obiegowej opinii najskuteczniej nawadnia nas nie czysta woda, ale woda z dodatkiem mikro ilości soli (sodu) i cukru (podkreślam, śladowej ilości cukru). Odkryto bowiem, że wbrew wcześniejszym doniesieniom woda wchłaniana jest w procesie aktywnym, a nie pasywnym. Mówiąc prosto oznacza to, że woda z dodatkiem sodu i glukozy, zostanie szybciej i lepiej wchłonięta oraz dostarczona do komórek naszego ciała niż jej „czysty” odpowiednik. Żeby przygotować idealny roztwór nawadniający, wystarczy do ulubionej wody dodać szczyptę soli i cukru, a dla lepszego smaku miętę, owoce cytrusowe lub orzeźwiającego ogórka i porządnie schłodzić w lodówce (przez kilka godzin lub najlepiej całą noc).

Butelka termiczna, Wink, 64 zł

KUP

Innym skutecznym, naturalnym, zdrowym i co najważniejsze, niskokalorycznym izotonikiem jest woda kokosowa. O kokosie i wodzie kokosowej pisałam tutaj. Warto wspomnieć, że 10-20% dziennego zapotrzebowania na wodę powinniśmy dostarczać w formie owoców i warzyw, które oprócz wysokiej zawartości wody dostarczają także cennych witamin i minerałów. Na koniec smutna wiadomość. Kawa i herbata, ze względu na zawartości kofeiny i teiny w większych ilościach działa odwadniająco, więc nie wliczamy ich w codzienny wodny bilans. Zakładam, że wspominanie o tym, że alkohol nie nawadnia, a martini z lodem i szczyptą soli nie jest izotonikiem, nie jest już konieczne.

Woda kokosowa z młodego kokosa, Coconaut, 4,99 zł

KUP

Zabiegi zimnem

A może by tak pójść na całość i choć na chwilę wskoczyć do kriokomory? Proszę bardzo! To jeden z naprawdę przyjemnych sposobów na to, jak radzić sobie z upałami, a leczenie zimnem sięga starożytności. Pierwsze udokumentowane wzmianki o zastosowaniu zimna jako niezależnej metody leczenia pochodzą z Egiptu z około 2500 lat p.n.e. Natomiast w V w. p.n.e. ojciec medycyny, Hipkrates, zalecał swoim pacjentom obniżanie temperatury ciała w celu zmniejszenia bólu i obrzęków. W nowoczesnej medycynie krioterapie wciąż szeroko wykorzystuje się w leczeniu układu kostno-mięśniowego, stanów zapalnych, przewlekłego bólu, a nawet depresji.

Za medycyną podążył świat beauty i zabiegi z wykorzystaniem zimna coraz częściej spotykamy w ofercie SPA i gabinetów kosmetologicznych. Niskie temperatury wykorzystuje się bowiem w celu poprawiania jędrności i ogólnej kondycji skóry. Przykładem kontrolowanego „zamrażania skóry” jest m.in. zabieg Frotox polegający na miejscowym obniżeniu temperatury skóry do ok. 7 stopni Celcjusza przy pomocy ciekłego azotu. Innymi zabiegami z wykorzystaniem zimna jest także Criolift i Cryodermie®. Zasada działania dwóch powyższych jest podobna i polega na miejscowym obniżeniu temperatury skóry przy jednoczesnym zaaplikowaniu produktów wspomagających, bogatych w różnorodne składniki aktywne. Dzięki wzmocnieniu mikrokrążenia poprzez zimno odżywcze koktajle lepiej absorbowane są przez skórę, a samo zimno daje natychmiastowy efekt wygładzenia, ujędrnienia i poprawy owalu twarzy. Lato to najlepszy czas, by skorzystać z upiększającej mocy zimna, a przy tym dać twarzy chwilę chłodnego wytchnienia. Enjoy!

Najczęściej czytane

Polecane artykuły